Czasem czuję bezradność i ogarnia mnie rozpacz, ale przecież nie wolno być obojętnym. Nie wiem jak zmobilizować rodziców do zaangażowania. Protesty pokazują, że idziemy, pokrzyczymy, manifestujemy swój opór, ale jest nas coraz mniej. A rodzice w tym nie uczestniczą, w batalii z ministrem edukacji, jakby ich to zupełnie nie dotyczyło - o zmianach w szkołach Gazeta rozmawia z Beatą Molik, pochodzącą z Radomska dyrektor jednej ze szkół w Warszawie
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Była pani 4 stycznia przed Sejmem. W dzień komisji sejmowej. Dlaczego i po co?
BEATA MOLIK: - Dla mnie to pytanie retoryczne, ale odpowiem. Byłam, bo jestem nauczycielem od 20 lat, a także dyrektorem stołecznej szkoły w Warszawie.
Byłam, bo jestem rodzicem i nie jest mi obojętne jakie treści będą przekazywane mojemu dziecku.
Projekt, który jest teraz procedowany w Sejmie, to dla edukacji bardzo niebezpieczny twór. Według tej ustawy szkoła będzie miejscem chaosu, paraliżu, obsesyjnej kontroli, no i przede wszystkim strachu.
To jest tylko fragment tekstu - całość przeczytasz w naszej bezpłatnej aplikacji mobilnej.
Pozostało 96% tekstu do przeczytania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Mam szacunek do wszystkich nauczycieli nawet dla tych myślących inaczej przekracza pani granice których normalny nauczyciel przekraczać nie powinien- kreować swoją rzeczywistośc proszę jako polityk a nie nauczyciel żal mi tylko pani wychowanków
Mam szacunek do wszystkich nauczycieli nawet dla tych myślących inaczej przekracza pani granice których normalny nauczyciel przekraczać nie powinien- kreować swoją rzeczywistośc proszę jako polityk a nie nauczyciel żal mi tylko pani wychowanków