„Na miejscu tych polityków zrobiłabym podobnie. Dlaczego nie pozwolić swoim bliskim realizować się na jakimś stanowisku?” „W sensie moralnym to podejrzane, ale od strony czysto praktycznej nie ma się czemu dziwić”. Pytamy radomszczan, co sądzą o załatwianiu pracy dla swojej rodziny
Kamil Mokrzyński, gazeta@radomszczanska.pl
W ubiegłym tygodniu ujawniliśmy, że syn starosty Beaty Pokory pracuje na nowym basenie jako informatyk, a córka radnej powiatowej PiS dostała pracę w starostwie. Nepotyzm to w samorządzie powszechne zjawisko.
Zaproponowaliśmy naszym rozmówcom-mieszkańcom specyficzną grę: Co pani/pan by zbrobił/a, gdybyś mogła/mógł załatwić pracę dla kogoś ze swojej rodziny?
Czy tolerujemy nepotyzm, bo on nas w głęboko siedzi?
Na szczeblu lokalnym zjawisko nepotyzmu, czyli faworyzowania członków własnej rodziny czy własnej partii przy ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 88% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeśli ktoś ma kompetencje i jest wolne stanowisko to można tak zrobić, przecież są też ogłoszenia. A co to za różnica polecić kogoś, a jak jest stanowisko zaproponować. Gorzej jak tylko z samego grzania fotela. Trudne czasy, praca jest jak złoto. A czy redaktorzy u siebie postąpili by tak samo? tzn. jest wolne miejsce, mają kogoś w rodzinie zdolnego do tego lub innego stanowiska, to co nie zaproponuje bliskiemu z rodziny? Czasem nie bywa uzasadniony nepotyzm. Jeśli chodzi po prostu o pracę, że praca szuka człowieka, a nie że człowiek chce wygodnego stołka. Oferta pracy wiąże się z rekrutacją, ile osób widziało i aplikowało, i jakimi wytycznymi zostali ocenieni. A z tego co wiadomo, pewne oferty znajdują się w biuletynie, ale jako instytucja publiczna, powinna taką informację podać do PUP Radomsko, że poszukują kandydata na dane stanowisko. I nie wiem czy w PUP było to odnotowane. Lecz nie mam nic do tego że ktoś z rodziny został wybrany, jeśli oczywiście w toku rekrutacji wynikło, że to najlepszy/a kandydat/kandydatka.
Jeśli ktoś ma kompetencje i jest wolne stanowisko to można tak zrobić, przecież są też ogłoszenia. A co to za różnica polecić kogoś, a jak jest stanowisko zaproponować. Gorzej jak tylko z samego grzania fotela. Trudne czasy, praca jest jak złoto. A czy redaktorzy u siebie postąpili by tak samo? tzn. jest wolne miejsce, mają kogoś w rodzinie zdolnego do tego lub innego stanowiska, to co nie zaproponuje bliskiemu z rodziny? Czasem nie bywa uzasadniony nepotyzm. Jeśli chodzi po prostu o pracę, że praca szuka człowieka, a nie że człowiek chce wygodnego stołka. Oferta pracy wiąże się z rekrutacją, ile osób widziało i aplikowało, i jakimi wytycznymi zostali ocenieni. A z tego co wiadomo, pewne oferty znajdują się w biuletynie, ale jako instytucja publiczna, powinna taką informację podać do PUP Radomsko, że poszukują kandydata na dane stanowisko. I nie wiem czy w PUP było to odnotowane. Lecz nie mam nic do tego że ktoś z rodziny został wybrany, jeśli oczywiście w toku rekrutacji wynikło, że to najlepszy/a kandydat/kandydatka.