100 lat temu nastąpił przełomowy moment w wojnie polsko-bolszewickiej. Armia Czerwona została pokonana w Bitwie Warszawskiej, która do historii przeszła jak Cud nad Wisłą. Pewnie gdyby nie pandemia koronawirusa uroczyste obchody wyglądałyby zupełnie inaczej.
Skromne i ciche. Tak można określić dzisiejsze miejskie uroczystości. Oczywiście ze względu na obowiązujące zasady bezpieczeństwa związane z koronawirusem.
Jak co roku najpierw uroczysta msza św. w kolegiacie św. Lamberta. Z dużo mniejszą niż zwykle liczbą wiernych, bez pocztów sztandarowych i bez orkiestry, która uświetniała te wydarzenia.
Bez uroczystego przemarszu z kościoła przed tablicę marszałka Józefa Piłsudskiego, która wisi na ścianie Muzeum Regionalnego.
I bez policyjnego zabezpieczenia. Nikt nie zamykał ruchu w centrum, uczestnicy uroczystości wychodzili z kościoła, czekali na zielone światło i przechodzili na drugą stronę. W rękach mieli wiązanki kwiatów, które składali pod tablicą marszałka.
Bez zapowiadania kto kwiaty składa, bez orkiestry. W ciszy, jedni w maseczkach, inni bez. I bez publiczności, bo do centrum właściciwie radomszczanie nie przyszli. Mieszkańców ściągały na rocznicowe uroczystości zapowiedzi, że będzie grupa rekonstrukcyjna na koniach albo oddział wojskowy. W tym roku nie było ani jednego, ani drugiego.
Potem wszyscy przeszli pod pomnik Grób Nieznanego Żołnierza. Tam był harcerska warta i znów składanie kwiatów. Na koniec jeszcze jedno składanie: na dziedzińcu klasztoru oo. Franciszkanów, gdzie znajduje się tablica upamiętniająca uczniów radomszczańskiego gimnazjum im. Stanisława Niemca, którzy wzięlu udział w wojnie 1920 roku i polegli za ojczyznę.
Na koniec kilka krótkich rozmów, i pytanie jednego z uczestników, który zapytał kolegi: to co, idziemy na jakieś lody?
Wszystko trwało kilkadziesiąt minut. Teraz o tym, że w centrum miasta uczczono 100. rocznicę Bitwy Warszawskiej, świadczą tylko kwiaty.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze