Reklama

Sam w czerwonej strefie. „Mąż zmarł, ludzi na pogrzebie nie było, bo ksiądz się bał"

Widuję jednego pana, który mieszka na parterze i jest niepełnosprawny. Tam podchodzą ludzie, przynoszą zakupy, rozmawiają. Zapytałam go kiedyś, czy nie potrzebuje pomocy, ale odpowiedział, że ma pomoc sąsiedzką. Dobrze, że może na kogoś liczyć
Katarzyna Snochowska, ks@radomszczanska.pl

Epidemia dopadła wszystkich. Ale osoby młodsze łatwiej odnajdują się w tej rzeczywistości, bo na co dzień mają stałe zajęcia. Praca, szkoła, obowiązki domowe. Z komunikacją elektroniczną i światem wirtualnym są za pan brat. Ich rodzice, dziadkowie, sąsiedzi mają gorzej. Zwłaszcza, gdy są sami.

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 92% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości