[Rozmowy Gazety] - Chce pan wiedzieć, czy rozmawialiśmy o tym z naszymi koalicjantami? Tak, rozmawialiśmy. Usłyszeliśmy, że rozmowy z PiS-em dotyczyły jedynie wsparcia finansowego dla PGK i pomocy w walce ze smogiem. Ja po przeczytaniu artykułu i wypowiedzi Szymona Zyberynga odniosłam wrażenie, że rozmowy dotyczyły zawarcia nowej koalicji z PiS. Natomiast ze strony koalicjantów usłyszeliśmy inną wersję. Nic więcej dodać tu nie mogę. - Rozmawiamy z Magdaleną Spólnicką, szefową powiatowych i miejskich struktur Platformy Obywatelskiej
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Czy radomszczańska Platforma zmieniła się w ciągu ostatnich pięciu miesięcy?
MAGDALENA SPÓLNICKA: - Dlaczego akurat taki przedział czasowy?
Zaraz do tego dojdziemy.
- Platforma stale się zmienia. Pojawiają się nowi członkowie, nowe osoby współpracują z partią, w związku z tym pojawiają się nowe koncepcje i pomysły. Natomiast są sprawy, projekty i wartości dla nas fundamentalne i niezmienne. Ich, bez względu na upływ czasu, będziemy zawsze bronić.
Czy prezydent Jarosław Ferenc się zmienił w ciągu ostatnich pięciu miesięcy?
- Nie bardzo rozumiem pytanie.
Co takiego się wydarzyło, że jeszcze pięć miesięcy temu byliście o krok od wyjścia z koalicji z prezydentem, a teraz znów jesteście razem?
- Powód był prosty: nie mieliśmy możliwości realizacji założeń programowych, które uzgodniliśmy wspólnie z naszymi koalicjantami i pod którymi wszyscy się podpisali po wyborach samorządowych. W pewnym momencie okazało się, że trudno nam było się porozumieć ze stowarzyszeniami Razem dla Radomska i Wspólnym Samorządem. Po kilku tygodniach rozmów, przerwanych przez epidemię koronawirusa i związanej z nią zanikiem aktywności politycznej, udało nam się osiągnąć porozumienie. Mam nadzieję, że trwałe, bo na razie wykonaliśmy wspólnie pierwszy krok. Na ubiegłotygodniowej sesji przegłosowaliśmy bardzo ważną dla mnie i dla Platformy uchwałę w sprawie uruchomienia w Radomsku programu dofinansowania in vitro. Wprowadzenie tego programu było jednym z istotnych warunków współpracy koalicyjnej.

Magdalena Spólnicka
Czyli co się zmieniło? W końcu się dogadaliście?
- Wydaje się, że porozumieliśmy się co do realizacji wspólnych założeń programowych. Chociażby w zakresie programów zdrowotnych i inwestycji - i ogólnomiejskich i tych drobnych - oraz ekologii i walki ze smogiem.
Czyli pięć miesięcy temu sobie nie ufaliście, a teraz ufacie?
- To nie jest kwestia zaufania.
A czego?
- Pragmatyzmu. Koalicję zawiera się po to, by realizować wspólnie uzgodnione cele. Ugrupowania koalicyjne ustalają pewne warunki brzegowe, które są fundamentem działania. Dla mnie nie do przyjęcia jest wycofywanie się z danego słowa, bo tak traktuję złożenie podpisów pod porozumieniem koalicyjnym.
Kto to słowo złamał?
- Nam bardzo zależało na szybkim wprowadzeniu programu in vitro, bo upływający czas nie jest sprzymierzeńcem małżeństw starających się o dziecko i chcących skorzystać z dofinansowania procedury. Bardzo drogiej i w związku z tym często poza ich zasięgiem.
W lutym zrobiliście konferencję przeciwko wycince drzew na Rozalce. Potem konferencję przeciwko zmianom w budżecie obywatelskim. Ani drzew na Rozalce nie ma, ani budżetu obywatelskiego. Nie macie siły przekonywania?
- Gdy podpisywaliśmy porozumienie koalicyjne, świat wyglądał trochę inaczej. W międzyczasie wydarzyła się epidemia, która wywróciła świat do góry nogami, polityczny i samorządowy również. Zmieniła priorytety. Kwestia budżetu obywatelskiego jeszcze kilka miesięcy temu wyglądała inaczej. Broniliśmy jego pierwotnej formuły, tak, by to radomszczanie decydowali o projektach. Jednak koronawirus wiele zmienił. Budżety samorządów mocno ucierpiały. Spadają wpływy z PIT, CIT, podatku od nieruchomości. To oznacza, że zacznie brakować pieniędzy na zaplanowane wydatki. Musieliśmy się zastanowić, które projekty i inwestycje można przełożyć, bez negatywnych konsekwencji dla miasta i mieszkańców. Budżet obywatelski to bardzo ważne narzędzie zaangażowania społecznego, ale na dziś są ważniejsze wydatki. Dlatego BO został na rok zawieszony. To była trudna dla nas decyzja, ale moim zdaniem słuszna. Co do braku siły przekonywania, odwołam się do ostatniej sesji. Program in vitro został przyjęty, a to jeden z ważniejszych dla nas punktów porozumienia koalicyjnego. Mam nadzieję, że najbliższe tygodnie pokażą, że pozostałe zapisy tej umowy będą konsekwentnie realizowane.
Czyli jakie? Które punkty są kluczowe? Żeby mieszkańcy wiedzieli, czy porozumienie koalicyjne jest realizowane, czy nie.
- Chodzi o uzgodnione przez poszczególne ugrupowania projekty inwestycyjne. Dokończenie dużych i sprawne przeprowadzenie drobnych, będących wynikiem wniosków mieszkańców, które wprowadzili do budżetu radni.
Ale mówiła pani, że sytuacja budżetu jest trudna, może się okazać, że brakuje na to pieniędzy.
- Na te inwestycje, głównie infrastrukturalne, pieniądze zostały zapisane w budżecie. Inaczej będzie z nowymi projektami. Tu planować trzeba ostrożnie.
Czy Platforma Obywatelska w Radomsku ma jakiś próg bólu?
- To znaczy?
Granicę, po przekroczeniu której powie: basta!
- Rozumiem, że nawiązuje pan do rozmów prezydenta Jarosława Ferenca i starosty Beaty Pokory z PiS?
Oczywiście.
- Z pana Gazety dowiedzieliśmy, że takie rozmowy się odbyły.
Dokładniej: od Szymona Zyberynga, który w tych rozmowach uczestniczył i który o nich opowiedział w gazecie.
- No i dzięki gazecie i Szymonowi Zyberyngowi mogliśmy się dowiedzieć jaki charakter miały te rozmowy.…
Zaraz, jak dzięki gazecie, skoro ja się dowiedziałem od członków Platformy?
- Nie wiem, skąd się pan dowiedział.
Gładko to przełknęliście.
- Skąd taki wniosek?
Nie słyszałem z waszej strony publicznych głosów oburzenia.
- Rozmowy, o których pan mówi, toczyły się, gdy życie polityczne z powodu epidemii mocno spowolniło. Nasze emocje krążyły wokół sytuacji związanej z ochroną zdrowia i życia mieszkańców, polityka zeszła na plan dalszy. Każde ugrupowanie ma prawo prowadzić rozmowy z innym, w którym widzi szansę na sprawne rządzenie i realizację własnego programu. Prezydent Ferenc i starosta Pokora zdecydowali się prowadzić te rozmowy z Prawem i Sprawiedliwością. Nie znam szczegółów. Mogę jedynie odnieść się do artykułu i opowieści Szymona Zyberynga…
To nie jest ten próg bólu?
- Panie redaktorze, oczekuje pan od nas, żebyśmy jako ugrupowanie polityczne obrazili się na RdR i WS za te rozmowy?
Ja niczego nie oczekuję, chcę się dowiedzieć, żeby czytelnicy również mieli tę wiedzę, jak do tego podchodzicie.
- Chce pan wiedzieć, czy rozmawialiśmy o tym z naszymi koalicjantami? Tak, rozmawialiśmy. Usłyszeliśmy, że rozmowy z PiS-em dotyczyły jedynie wsparcia finansowego dla PGK i pomocy w walce ze smogiem.
A, czyli Szymon Zyberyng nie mówił prawdy?
- Tego nie powiedziałam. Powiedziałam, jakie były wyjaśnienia ze strony naszych koalicjantów.
Ktoś przecież musi mówić nieprawdę, skoro te wersje się wykluczają?
- Ja po przeczytaniu artykułu i wypowiedzi Szymona Zyberynga odniosłam wrażenie, że rozmowy dotyczyły zawarcia nowej koalicji z PiS. Natomiast ze strony koalicjantów usłyszeliśmy inną wersję. Nic więcej dodać tu nie mogę. Ocenę pozostawiam czytelnikom.
Jak pani ocenia pomoc, którą miasto zaoferowało przedsiębiorcom w czasach pandemii.
- Największe możliwości realnej pomocy firmom ma rząd. I to na nim spoczywa ciężar wsparcia polskich pracodawców. Tarcza antykryzysowa może pomóc przetrwać części z przedsiębiorców. Co nie znaczy, że samorządy nie powinny dołożyć swoich pięciu groszy. Bo ograniczone, ale jednak jakieś, kompetencje w tym zakresie mają. Na przykład umarzając podatek od nieruchomości. Ja jako przedsiębiorca, ale też samorządowiec, mogę powiedzieć, że miałam nieco większe oczekiwania.
Wasi radni zgodzili się z formą i zakresem pomocy, którą zaproponowało miasto. Nie składali własnych propozycji.
- To nieprawda. Pierwotna wersja zwolnienia z podatku od nieruchomości na trzy miesiące zakładała ograniczenie kwotowe do maksymalnie 500 zł. Po wniosku naszych radnych została ona zwiększona do 1000 zł.
Innych wniosków nie złożyli.
- Pojawiały się w dyskusjach inne koncepcje. Na przykład propozycje dopłat do wody dla mieszkańców. Ale ich koszt w skali roku to blisko 1,5 mln zł. W tej chwili miasta na to nie stać. Mam jednak nadzieję, że to nie jest ostatnie słowo, które samorząd kieruje do przedsiębiorców.
Będziecie mieli własnego kandydata na prezydenta Radomska?
- Tak.
Jak to będzie wyglądało? Nie da się wystawiać konkurenta przeciw koalicjantowi. Znów dziewięć miesięcy przed wyborami będziecie zrywać koalicję?
- Przypomnę, że gdy w poprzedniej kadencji Platforma wychodziła z koalicji, prezydent przekroczył pewną granicę…
A nie wy? Dziewięć miesięcy przed wyborami?
- Nie widzieliśmy możliwości dalszej współpracy.
Czy Jarosław Ferenc jest dobrym prezydentem? Dobrze zarządza miastem?
- Niewątpliwie Jarosław Ferenc dostał spory mandat zaufania od wyborców. W jaki sposób go spożytkuje, zobaczymy. To nawet nie połowa kadencji.
Ale ja pytam jak spożytkował i pożytkuje. Tu jest czas przeszły i teraźniejszy. Ta kadencja trwa już dwa lata.
- Jest za wcześnie, by podsumować działania prezydenta. Kadencja trwa pięć lat, a czas dla samorządów jest trudny. Jeśli pan pyta o moją ocenę, to są inwestycje i programy, pod którymi bym się podpisała. Ale brakuje mi realnej walki ze smogiem i działań z zakresu szeroko rozumianej polityki klimatycznej.
Pamięta pani projekt uchwały antysmogowej Radomszczańskiego Alarmu Smogowego?
- Tak.
Popieracie?
- Ja jasno wyraziłam swoje zdanie. Projekt uchwały RAS dotykał gigantycznego problemu naszego miasta i rozwiązania tam zaproponowane były jak najbardziej racjonalne, zresztą wzorowane na doświadczeniach innych samorządów. Zaproponowana przez RAS kwota była oczywiście do dyskusji. Natomiast kwestia realnej i sprawnej walki ze smogiem powinna być dla władz priorytetem. Na przykład rozbudowa sieci ciepłowniczej, która pozwoli mieszkańcom na zmianę źródła ogrzewania. Także wsparcie osób, które chcą wymienić kopciuchy. I podjęcie rozmów o rozbudowie sieci gazowniczej tam, gdzie to możliwe. Walka ze smogiem w znacznym stopniu powinna być finansowana z budżetu miasta, choć największa odpowiedzialność za działania w tym zakresie spoczywa na polskim rządzie.
Ale sytuacja budżetu jest i będzie trudna.
- To prawda. Obecnie średnie dochody miast spadły o 40 procent, a wydatki są na tym samym poziomie. Ale rządzenie miastem to zawsze jest kwestia ustalenia priorytetów.
Wasz klub w ubiegłym tygodniu głosował za projektem inicjatywy uchwałodawczej w sprawie ograniczenia występów cyrkowych w mieście. Poza jednym radnym, który się wstrzymał, czyli Rafałem Dębskim. Pytała go pani, dlaczego?
- Nie rozmawiałam jeszcze o tym z Rafałem Dębskim. Podkreślam, że ta inicjatywa jest nam niezwykle bliska i uważam, że w XXI wieku cyrk to nie jest miejsce dla zwierząt.
Czy po uchwaleniu programu dofinansowania in vitro ustaliliście z prezydentem jakiś harmonogram wprowadzenia? By było wiadomo, kiedy radomszczanki z niego skorzystają? Bo między uchwałą intencyjną rady a głosowaniem nad programem minął rok.
- Przypomnę, że po wprowadzeniu na sesję uchwały intencyjnej w maju 2019 było kilka miesięcy, w ramach których urząd miasta był zobligowany do przygotowania tego programu. Tak się nie stało. Na szczęście dzięki uprzejmości prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej w październiku do Radomska trafił łódzki program in vitro i został zaadaptowany na nasze potrzeby. Niestety, trudności w porozumieniu się z koalicjantami spowodowały, że nie trafił on na sesję wcześniej. Potem była epidemia. 10 czerwca nastąpił finał, program został przegłosowany. Jestem przekonana, że jeszcze w lipcu zostanie ogłoszony przetarg czy zapytanie ofertowe w kwestii wyłonienia realizatora programu, czyli kliniki, do której będą zgłaszali się przyszli rodzice.
Ja pytam o tę przerwę, gdy nic się nie działo. Czy ustaliliście coś, żeby taka sytuacje się nie powtórzyła?
- Umówiliśmy się, że działania zostaną podjęte niezwłocznie.
Czyli?
- Trudno teraz ustalić dokładny harmonogram co do dnia, ponieważ najpierw uchwałę musi opublikować wojewoda. Mam nadzieję, że jego służby prawne nie będą miały zastrzeżeń.
Zebraliście w ciągu pięciu dni ponad 5300 podpisów poparcia pod kandydaturą Rafała Trzaskowskiego na prezydenta RP. Jaki macie pomysł na zagospodarowanie tej energii?
- Ale panie redaktorze, my to robimy nieustannie.
To dlaczego nie macie własnego prezydenta Radomska?
- Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Wyciągamy wnioski. Najlepszy przykład to właśnie program dofinansowania in vitro. Radomsko jest jedynym miastem tej wielkości w Polsce, które w ostatnim czasie taki program uchwaliło. To jest właśnie mówienie do elektoratu. Dla naszych wyborców takie inicjatywy są bardzo ważne, zgodne z ich światopoglądem. Mówimy i domagamy się bardzo głośno realnych działań z zakresu ekologii, polityki klimatycznej i walki ze smogiem. Szukamy wszystkich możliwości, które ma i będzie miał budżet radomszczański, żeby zwiększać te środki.
Mówienie do wyborców polega na określeniu priorytetów.
- Dla nas one są jasne. Nie tylko lokalnie. Dlatego zabieramy głos w sprawach dotyczących wydarzeń ogólnokrajowych. Bronimy trójpodziału władzy, praworządności, niezależności sądownictwa, poszanowania konstytucji i obecności Polski w strukturach europejskich. Mówimy o tolerancji, równości, szacunku dla każdego Polaka.
Mówimy? Chyba pani mówi, pani radni zwykle milczą albo jadą na ryby.
- Systematycznie zabieram głos w sprawach, którymi żyje krajowa polityka. Nie mógł pan tego nie zauważyć.
Jak się pani podoba ulica Reymonta po remoncie?
- Ja jestem gorącym zwolennikiem jak największej ilości zieleni w centrum miasta, szczególnie dużych drzew. Ogromnie żałuję, że zniknęły. Uważam, że to był błąd. Gdy podejmowane były decyzje dotyczące wyglądu tej ulicy, głośno protestowaliśmy. Ale w konsultacjach przygotowanych przez urząd miasta mieszkańcy wybrali projekt, który został ostatecznie zrealizowany. Podobnie jak w przypadku skweru przy Sierakowskiego. Drzewa na Sierakowskiego zostały wycięte bez naszej wiedzy i na ich uratowanie było po prostu za późno. Szkoda. Uważam, że w zakresie zarządzania zielenią w mieście mamy sporo po przemyślenia i poprawienia.
Czy umówiliście się w koalicji, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła?
- Umówiliśmy się, że każde działania, każdy pomysł, każda inwestycja będzie przygotowywana wspólnie i w porozumieniu z radą.
Czyli to, co się będzie działo w mieście, będzie przyklepane także przez was?
- Jeśli koalicja będzie działała w sposób prawidłowy i zgodnie z deklaracjami naszych koalicjantów, to tak powinno być.
Rozmawiał Andrzej Andrysiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze