Był już w klubie PiS w radzie miasta, w Forum Samorządowo-Gospodarczym, w ostatnich wyborach startował z list komitetu Wioletty Pal. Teraz związuje się z RdR.
- Ciężkie czasy wymagają trudnych decyzji - mówi Robert Lewandowski. Potwierdza, że został członkiem klubu RdR o dodaje: - Suweren tak zdecydował. - Prosimy, żeby wyjaśnił o co chodzi. - Chodzi o to, żeby móc zrealizować jeszcze kilka inwestycji w naszej dzielnicy. Wyborcy tylko na tym zyskają.
Radny Lewandowski na początku swojej politycznej przygody krytykował prezydenta Jarosława Ferenca, potem zmieniał do niego stosunek, teraz wstąpił do jego klubu. Zaznacza, że nie jest członkiem stowarzyszenia RdR, tak jak nie był członkiem partii, kiedy był w klubie PiS.
Robert Lewandowski pracuje w Miejskim Domu Kultury, który podlega miastu, czyli prezydentowi. Jeszcze przed wstąpieniem do klubu RdR, po reorganizacji dokonanej przez dyrektora Krzysztofa Zygmy, awansował. Został tam kierownikiem działu, wcześniej kierował sekcją.

- Trzeba pamiętać, że kiedyś chciałem być kierownikiem tej instytucji - przypomina. - Jeśli dla kogoś po 30 latach pracy w jednym zakładzie awans na kierownika działu to jakaś wielka nobilitacja, to jest to smutne i słabe. -mówi. Dodaje, że nie należy łączyć tych dwóch faktów, awansu w pracy i wstąpienia do klubu radnych.
- Mam nadzieję, że to nie jest wrogie przejęcie, a moi wyborcy tylko na tym zyskają - powtarza. Kiedyś sam bardzo mocno krytykował innych radnych, Katarzynę Wośko i Dariusza Kopcia, którzy opuścili FSG i przeszli do Koalicji Obywatelskiej. - To zupełnie inna sytuacja - odpowiada. - Nie można mnie oskarżać o zdradę, bo nie ma ugrupowania, które mógłbym zdradzić. FSG już nie istnieje. Poza tym nie mogę czekać całe życie, aż ktoś do mnie zadzwoni - mówi Lewandowski. Radny dodaje, że RdR to był jedyny wybór, bo z Platformą Obywatelską i PiS-em nie jest mu po drodze. - Widocznie nikt mnie nie chciał. A ten RdR to już nie jest ten sam RdR co kiedyś - kończy rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze