Reklama

Nie chciał płacić za parking przy szpitalu. Ukradł bilet parkingowy starszemu panu

Starszy, na oko 90-letni mężczyzna podchodzi do kółka w holu szpitala. Kółko to punkt informacyjny, tak nazywają go pracownicy. Mężczyzna jest roztrzęsiony, bo nie może wyjechać ze szpitalnego parkingu. - A ma pan bilet? - pada pytanie. - Ten pan mi nie dał - brzmi odpowiedź. Jaki pan? Po przejrzeniu monitoringu okazuje się, że starszy pan został bezczelnie okradziony przez kogoś, kto nie zamierzał płacić za parkowanie

  

Nowy system parkingowy w Szpitalu Powiatowym wciąż sprawa problemy. A to ktoś spóźni się o kilka minut i darmowy kwadrans nie obowiązuje, biletu nie można zeskanować i trzeba się wracać spod szlabanu, żeby jednak zapłacić za postój. Reszta kierowców czeka w korku i denerwuje się, że oni także przekroczą pierwsze darmowe 15 minut.

Reklama

A to ktoś zapomni zabrać biletu wjeżdżając na parking i potem w kółku słyszy, że to niestety będzie go kosztować, bo wyjechać z parkingu bez tego kwitka się nie da, drugiego wydrukować nie można, bo liczba wyjazdów musi się zgadzać z liczbą wyjazdów. Kara za brak biletu to 50 zł. Jak za pół dnia parkowania przed szpitalem. Trzeba iść i się tłumaczyć, liczyć na dobrą wolę, że jednak kary egzekwować nie będą.

- Przyznaję, że ja tak zrobiłem - mówi pan Dariusz, który był w szpitalu wczoraj. - Guzik nacisnąłem, szlaban się podniósł i wjechałem. O bilecie zupełnie zapomniałem. Zaparkowałem i wtedy zorientowałem się, że będzie problem. Wróciłem do szlabanu przy wjeździe, ale oczywiście biletu już nie było. Może wiatr go zwiał, a może ktoś go sobie zwyczajnie wziął i zamiast oddać w punkcie informacji, ordynarnie z niego skorzystał. Za mną pani też wjechała i też biletu nie wzięła, oczywiście zniknął. Pewnie musiała się tłumaczyć tak jak ja.

Reklama

Na początku niektóre z osób przyjeżdżających do szpitala miały jeszcze inny pomysł na darmowe parkowanie, który już nie działa. Osoby płacące za parkowanie, urządzenie znajduje się w holu, drukowały, ale nie zabierały ze sobą pokwitowania, na którym jest ten sam kod kreskowy co na bilecie. I można go zeskanować wyjeżdżając. Zdziwieni byli ci, którzy nie byli w stanie wyjechać mimo że zapłacili, bo ktoś skorzystał z ich nieuwagi.

Nie można tak, to trzeba wymyślić coś innego. Jak mężczyzna, którego nagrały kamery szpitalnego monitoringu.

Reklama

- Przepraszam, ale mam kłopot, nie mogę wyjechać - mówi wyraźnie zdenerwowany starszy mężczyzna do pracownika kółka. - A ma pan bilet? - pada pytanie. - Ten pan mi nie dał - brzmi odpowiedź. Jaki pan? - No ten przy szlabanie, jak wjeżdżałem - opowiada. Tylko, że system jest automatyczny, nie ma żadnego pracownika, który by go obsługiwał. Trzeba spojrzeć w nagranie.

Na filmie mężczyzna w średnim wieku. Przez jakiś czas stoi blisko wjazdu, obserwuje samochody. Czeka na kogoś? Widać, jak do szlabanu podjeżdża starszy mężczyzna z żoną. Próbuje wydrukować bilet, ale nie ma kłopoty. Obserwujący to mężczyzna podchodzi, naciska guzik, szlaban się podnosi, tico wjeżdża na parking. Bilet zostaje w dłoni nieznajomego. Nie wiadomo jakim autem przyjechał ani kiedy wyjechał, wiadomo na pewno, że skorzystał z biletu, który nie był jego. Okradł starszego mężczyznę, bo nie chciał zapłacić za postój. Nie wiadomo jak długi. Czy chodziło o kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt zł. Ważne, że ukradł.

Reklama

W kółku spisano protokół, że bilet parkingowy został skradziony, starszy pan nie musiał zapłacić 50 zł kary.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości