Reklama

Ksiądz i metamfetamina. „I co z tego, że coś tam miał, może brał? Będziemy go bronić"

I co z tego, że może coś tam miał? A może nawet brał? To najlepszy proboszcz jakiego mieliśmy. I tak będziemy go bronić - pisali mieszkańcy Jedlna i okolic kiedy ujawniliśmy, że ksiądz Tomasz Ś. został zatrzymany za posiadanie i sprzedaż narkotyków. I nawet gdy poinformowaliśmy, że ksiądz się przyznał, wielu wciąż stoi za nim murem
Janusz Kucharski, jk@radomszczanska.pl

„Gazeta podaje nieprawdziwe informacje, to nieprawda, ksiądz jest niewinny!” - tak wyglądało wiele komentarzy pod informacją Gazety, która ukazała się na stronie radomszczanska.pl w sobotę. Poinformowaliśmy, że ksiądz z parafii Jedlno Pierwsze został kilka dni wcześniej zatrzymany w związku z posiadaniem i sprzedażą narkotyków. Informacje były potwierdzone w trzech źródłach, jednak na szczegóły trzeba było czekać do poniedziałku do południa.

W ciągu kilku godzin lawinowo przybywało komentarzy. Niektóre były przez nas blokowane ze względu na wulgarny charakter. Z jednej strony ci, którzy krytykowali księdza, z drugiej ci, którzy nie wierzyli w jego winę i uważali, że to bezprawny atak na proboszcza. Wszystkich, Gazety także.

Reklama

Bardzo szybko parafianie, którzy nie wierzyli, że ksiądz mógł coś takiego zrobić, ruszyli z pomocą. Wyszli z domów z listą poparcia. Chodzili od drzwi do drzwi i prosili mieszkańców o podpis. I mieszkańcy podpisywali się imieniem i nazwiskiem, nie wiedząc czy i jakie zarzuty prokurator postawił księdzu. Zapowiadali, że nie dadzą swojemu proboszczowi zrobić krzywdy. Dlaczego? Bo to bardzo dobry, w niektórych opiniach nawet święty, człowiek, który tyle zrobił dla parafii. Nikt przed nim nie był tak dobrym gospodarzem. A nawet jeśli coś tam z narkotykami było - a na pewno nie było, bo to przecież kłamstwo - to niech pierwszy rzuci kamieniem ten, co sam niczego nigdy nie zrobił.

Reklama

W poniedziałek prokurator rejonowy Jacek Bocianowski potwierdza nasze informacje, mówi, że ksiądz przyznał się do winy. To jednak nie przekonuje zwolenników księdza. Mało tego, powstaje specjalna grupa facebookowa, na której uczestnicy zastanawiają się, jak mogą pomóc księdzu Tomaszowi.

Piszą o tym, że wspaniały ksiądz, kochany pleban, jest oczerniany. I co można zrobić, żeby Gazeta usunęła informacje na jego temat. Inny uczestnik pisze, że odezwało się do niego kilku dziennikarzy, on radzi, żeby z nimi nie rozmawiać, bo może powstać kolejna kaczka dziennikarska. - Mamy przykład jak zrobiła to Gazeta Radomszczańska - pisze. Ktoś inny radzi, żeby wspólnie zaśpiewać Barkę.

Reklama

Pani S. informuje, że wypłaciła ze swojego konta wszystkie pieniążki, prosi o numer konta zbiórki na pomoc księdzu. - Jakoś przeżyję, trzeba go ratować - apeluje. Na Facebooku ma status: smutna. 

Fakty

Sprawa dotyczy kilku osób, jedną z nich jest 41-letni proboszcz. Nie był to jeden raz, a cały system, proceder trwał jakiś czas, a jak mówi prokurator Bocianowski, sprawa jest rozwojowa. To w języku prokuratorów i policjantów oznacza tyle, że w sprawie mogą pojawić się kolejne dowody i wątki oraz kolejne osoby.Jeden z podejrzanych, Arkadiusz P., został decyzją sądu aresztowany na trzy miesiące. Ksiądz Tomasz po przedstawieniu zarzutów został zwolniony. Wobec niego i pozostałych dwóch mężczyzn zastosowano dozór policyjny.

Reklama

Wobec księdza także zakaz opuszczania kraju i zabezpieczenie majątku na kwotę 5 tys. zł na poczet przyszłych kar. - Mężczyzna przyznał się do winy - mówi prokurator o księdzu.

To teraz paragrafy, bo trochę ich jest, w sumie 9 zarzutów dla czterech mężczyzn. Z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Ksiądz Tomasz usłyszał zarzuty z artykułów 62 i 55, czyli odpowiednio: „Kto, wbrew przepisom ustawy, posiada środki odurzające lub substancje psychotropowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3, oraz kto, wbrew przepisom ustawy, dokonuje przywozu, wywozu, przewozu, wewnątrzwspólnotowego nabycia lub wewnątrzwspólnotowej dostawy środków odurzających, substancji psychotropowych, nowych substancji psychoaktywnych lub słomy makowej, podlega grzywnie i karze pozbawienia wolności do lat 5."

Reklama

W tej sprawie pojawia się jako pierwsza marihuana. A zaraz potem także metamfetamina. I to w dużych ilościach. Trafiała do podejrzanych w przesyłkach nadawanych w Hiszpanii i Holandii. Jak mówi prokurator rejonowy, bardzo możliwe, że w najbliższym czasie pojawią się kolejne przesyłki.

Ksiądz został odsunięty

Z naszych informacji wynika, że nie tylko parafianie tak zażarcie bronią księdza, który przyznał się do winy. W jego sprawie próbowało interweniować w organach ścigania kilka wysoko postawionych osób. Rezygnowali, gdy przekonywały się, jakie zebrano dowody. Kuria Metropolitalna w Częstochowie o sprawie dowiedziała się w środę 18 marca. I wydała oświadczenie podpisane przez księdza Mariusza Bakalarza, rzecznika prasowego Archidiecezji:

Reklama

„Archidiecezja Częstochowska, do czasu wyjaśnienia stawianych duchownemu zarzutów i dla dobra śledztwa, powstrzymuje się od wszelkich komentarzy na ten temat. Duchowny został natychmiast zawieszony w pełnieniu obowiązków duszpasterskich i zwolniony z urzędu proboszcza, pozostając do dyspozycji Policji i Prokuratury, a administrację parafią i troskę o nią przejął dziekan miejscowego dekanatu. Współpracujemy z organami śledczymi w celu przeprowadzenia niezbędnych czynności, oczekując na wyniki ich działań, które będą podstawą do ewentualnego podjęcia dalszych konsekwencji kanonicznych.”

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości