Kuna, ale nie zwierzę, a zabytkowy przedmiot wpisany do stosownego rejestru i podlegający konserwatorskiej ochronie, wywoła spore poruszenie. Bo przed remontem kościoła w Przedborzu była, potem została zdjęta i niby na swoje miejsce wróciła, ale ktoś spostrzegawczy zauważył, że to jednak nie oryginał.
Spostrzegawcza pani Weronika Michalec podeszła, obejrzała, sfotografowała i napisała o niepozornej kunie na ścianie przedborskiego kościoła. Zaraz się wyjaśni do kogo.
Historię niewielkiego, ale jakże ważnego z punktu widzenia historii przedmiotu, na swoim profilu opisał inny przedborzanin, Paweł Zięba.
"Hodowla kun na przedborskim kościele czyli tragifarsa kołtuńska.
Podczas remontu kościoła zniknęła kuna. Po remoncie nie wróciła. Zaintrygowana tym faktem mieszkanka Przedborza Weronika Michalec zwróciła się do Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Łodzi z prośbą o podjęcie interwencji u księdza proboszcza.
WUOZ działania podjął. Ksiądz proboszcz napisał do Łodzi, że kuna się znalazła i wróciła na swoje miejsce. Na oględziny przyjechała kontrola z WUOZ, która stwierdził, że obiekt jest na miejscu i tak też odpisał mieszkance.
Tyle tylko, że.... to nie była ta sama kuna, tylko jakaś nędzna podróbka. Zatem mieszkanka znów pisze do WUOZ i wysyła zdjęcia oryginału i podróbki. Ja również w tej sprawie zwracam się do WUOZ telefonicznie w tej sprawie, i informuję, że zostali ordynarnie oszukani.
WUOZ stwierdził, że przyjrzy się tej sprawie, która również jest nagłośniona na fb.
I cóż się dzieje dalej... Ano ze ściany kościoła znika nędzna podróbka, a na jej miejsce pojawia się... druga nędzna podróbka...

W całej tej sprawie nie to jest straszne, że wpisany na ewidencję zabytków obiekt znika, ale to co się dzieje po tym fakcie... Oszustwa, cynizm, robienie z ludzi idiotów... i tchórzostwo.
Zdjęcie nr 1 po lewej oryginalna część kuny, środek i po prawo podróbki."
Pytamy u źródła, czyli proboszcza księdza Henryka Dziadczyka. Na pytanie Gazety, co z kuną, przyznaje, że oryginał zaginął i do dzisiaj się nie odnalazł. On zamierza go szukać, bo mu na nim zależy, chce, żeby wrócił na swoje miejsce.
A jeśli się nie znajdzie? - To już nie będzie moja sprawa - odpowiada. Więc czyja? - Wtedy niech prokuratura to wyjaśnia - kończy rozmowę. Jest bardzo zajęty, do świąt zostało kilka dni, właśnie spowiada wiernych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Historia zaginięcia zabytkowej kuny to historia jedna z wielu. Tajemnicze znikanie różnych zabytków w czasach, jakie nadeszły - to codzienność. Kompetencje urzędników zajmujących się tą sprawą - doprawdy olśniewające. Czekam z utęsknieniem na kolejne wersje kuny. A potem można zrobić mały, kuni wernisaż... Rzecz jasna - kiedy proboszcz skończy spowiadać swoje owieczki.
W Przedborskim kościele cudownie drzewa usychają kuny giną i nie wiadomo co jeszcze się dzieje... Nic tylko się cieszyć z takiego zarządzania i dbania o parafię.
Historia zaginięcia zabytkowej kuny to historia jedna z wielu. Tajemnicze znikanie różnych zabytków w czasach, jakie nadeszły - to codzienność. Kompetencje urzędników zajmujących się tą sprawą - doprawdy olśniewające. Czekam z utęsknieniem na kolejne wersje kuny. A potem można zrobić mały, kuni wernisaż... Rzecz jasna - kiedy proboszcz skończy spowiadać swoje owieczki.
W Przedborskim kościele cudownie drzewa usychają kuny giną i nie wiadomo co jeszcze się dzieje... Nic tylko się cieszyć z takiego zarządzania i dbania o parafię.