Szewc Andrzej Łuszczyński: Mam tę świadomość, że jestem już ostatni

Dział: Aktualności
16/09/2020 - 12:09

Żeby wytrzymać w korporacji, banku czy fabryce trzeba mieć mocną psychikę. Zasuwasz jak robocik, dzień po dniu, ani chwili na zastanowienie. U siebie w zakładzie to ja decyduję o tempie pracy. Może pieniędzy nie ma z tego ogromnych, ale na życie wystarcza. A komfortu i spokoju nie da się kupić. Za żadne pieniądze. - Gazeta odwiedziła Andrzeja Łuszczyńskiego, jednego z dwóch ostatnich szewców w Radomsku

Janusz Kucharski, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Piątek przed południem. Przed wejściem do zakładu szewskiego na Bazarze przy Tysiąclecia kilka osób. W środku mężczyzna odbiera naprawione buty. Kolejny klient zostawia parę do naprawienia.

Pachnie klejem i skórą. Jest duża maszyna do szycia. Półki z nowymi butami i tymi przyjętymi od klientów. Drzwi otwierają się co kilka minut, jeden z dwóch ostatnich radomszczańskich szewców jednocześnie klei, naprawia i słucha, z czym klient przyszedł. Odpowiada co można zrobić i pisze kolejnego SMS-a: naprawa wykonana, zapraszam po odbiór.

- Już tak

Pozostało 90 % tekstu
Jesteśmy najbardziej radomszczańscy na świecie

Czytaj Gazetę Radomszczańską gdziekolwiek jesteś