[Rozmowa] Jacek Ciecióra: Nigdy nie zaakceptuję takich dewiacji

Dział: Aktualności
19/08/2020 - 10:15

n „Europa, mówiąc bardzo nieelegancko, wyczyściła sobie sytuację demograficzną. Tam przy całkowitej aprobacie aparatu państwowego, ludzie w DPS-ach umierali. W Szwecji, Włoszech, Hiszpanii doprowadzono do czystek”. n „Ja szanuję każdego i jestem bardzo tolerancyjny, ale nie muszę wszystkiego akceptować”. n „Widziałem dwa lata temu marsz w Paryżu. Skandalicznie obsceniczny. Ja nigdy nie zaakceptuję takich dewiacji. Szedł z transparentem: Zniszczymy waszą cywilizację. n Gazeta rozmawia z Jackiem Cieciórą, szefem Radomszczańskiego Porozumienia Społecznego, byłym posłem i radnym powiatowym

Europa jest mierna

Jacek Ciecióra (z lewej)

GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Nie pełni pan teraz żadnej funkcji, nie jest pan radnym. Patrzy pan już z boku na politykę?

JACEK CIECIÓRA: Po tylu latach działalności politycznej nie da się z niej odejść. Żyję polityką, żyje nią również cała moja rodzina. U mnie w domu zawsze staraliśmy się o polityce rozmawiać. I mówię o polityce rozumianej szeroko, o sprawach miasta, powiatu, kraju. Gdy nasze dzieci były małe, przysłuchiwały się tym rozmowom dorosłych, nigdy ich nie wypraszaliśmy. Dwóch najstarszych synów jako dzieci jeździło ze mną w ramach kampanii, bo nie mieli z kim zostać. Siedzieli w kąciku i słuchali debat politycznych. Dzisiaj każdy z nich jest politycznie zaangażowany, ma wyrobione zdanie polityczne. Muszę przyznać, że nie różnimy się poglądowo. Chociaż nigdy nie starałem się narzucać swojego zdania.

Teraz rodzice raczej mówią dzieciom, że polityka jest straszna i najlepiej trzymać się od niej z daleka.

- Czasami wchodzę do znajomych, a oni mówią do dzieci: idźcie sobie pograć na komputerze. Wtedy protestuję. Dlaczego nie mogą słuchać, gdy rozmawiamy o ważnych sprawach? Niech się uczą i edukują. Ostatnio syn był na wyborach z czteromiesięcznym dzieciątkiem. A jedna z moich pracownic stwierdziła, że nie zabierze na nie jedenastolatki. Przecież dzieci biorą z nas wzorce.

Działa pan politycznie od prawie 40 lat. Nie ma pan refleksji, że może też przyłożył rękę do tego, jak ludzie oceniają politykę i polityków?

- Uczestniczyłem w polityce jeszcze w latach 80. Zawsze uważałem, że aby działać politycznie, trzeba najpierw zbudować sobie jakieś podstawy ekonomiczne. Żeby było mnie stać na bycie w polityce, a nie żebym był w polityce, żeby mieć. To drugie powoduje uzależnienie. Jeśli ktoś pracuje w jednostce podległej samorządowi i to jest jego jedyne źródło utrzymania, to jest politycznie ograniczany. Pracodawca narzuca sposób działania i myślenia politycznego. Od tego nie da się uciec.

To jest częste?

- To norma. Niech pan przejrzy składy rad powiatu czy miasta. Gdzie pracują radni? Na palcach jednej ręki można policzyć ludzi, którzy nie są uzależnieni przez miejsca pracy.

Od kilku dni opinia publiczna żyje podwyżkami dla posłów i wysokich urzędników. Decyzja wywołała wielkie

Pozostało 90 % tekstu
Jesteśmy najbardziej radomszczańscy na świecie

Czytaj Gazetę Radomszczańską gdziekolwiek jesteś