Pamięć zaklęta w nutach: muzyka gidelska na żywo. Dziś jeszcze jeden koncert

Dział: Aktualności
22/09/2019 - 14:51

W Gidlach w kościele pokartuskim odbył się pierwszy z zaplanowanych na dzisiaj koncertów „Pamięć zaklęta w nutach”. Zorganizowało go Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Oświaty i Kultury w Gidlach. Koncert poprzedził krótki wykład o historii kapeli gidelskiej, który wygłosiła Elżbieta Duda. Muzycy wykonali utwory z repertuaru dawnej kapeli Gidelskiej, działającej przy klasztorze dominikanów. Dyrygował Marcin Mirowski. Kolejny koncert już w kościele klasztornym dzisiaj po mszy o godz. 17.30.

„Pamięć zaklęta w nutach” to nazwa projektu, dzięki któremu stanie się możliwe przypomnienie dawnego dorobku artystycznego klasztoru w Gidlach. 

koncert 1

- Aby zaciekawić mieszkańców Gidel i zaprezentować naszą muzyczną historię szerszemu gronu, chcemy by muzyka zaklęta w starych rękopisach znowu ożyła. Planujemy odtworzyć i na nowo wykonać utwory, które przez lata przeleżały na półkach klasztornego archiwum - mówi Anna Siemińska, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Oświaty i Kultury „Alfa”.

Stowarzyszenie powstało w 2005 roku i zajmuje się edukacją i upowszechnianiem kultury wśród młodzieży w gminie Gidle. Stowarzyszenie współpracowało z Polską Fundacją Dzieci i Młodzieży w Warszawie przy organizacji warsztatów fotograficznych i rysunkowych. Poza tym współdziała z Lokalną Grupą Działania Region Włoszczowski. Tu wspólnie udało się w dwóch etapach stworzyć plac zabaw dla dzieci na placu przy Szkole Podstawowej w Gidlach.

Z pomysłem przyszedł do stowarzyszenia Marcin Mirowski, kiedyś mieszkający w Gidlach. To muzyk, absolwent radomszczańskiej szkoły muzycznej. Edukację kontynuował w Częstochowie, a studia muzyczne ukończył w Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Jest autorem muzyki do ponad 70 sztuk teatralnych w Polsce i za granicą. W latach 2003-2006 był kierownikiem muzycznym Wrocławskiego Teatru Lalek. W 2007 roku założył własną orkiestrę symfoniczną „The Film Harmony Orchestra”. Pan Marcin na co dzień wykonuje muzykę związaną z produkcjami filmowymi i teatralnymi. Miał okazję współpracować z Krystyną Prońki, Mieczysławem Szcześniakiem, Mikiem Pattonem, Francesco Malapena.

- Tak naprawdę pomysłodawcą projektu jest Dariusz Kusiński, mój kolega z Gidel - mówi pan Marcin. Zaczęło się od tego, że pan Dariusz wypatrzył możliwość pozyskania środków finansowych na zrealizowanie projektu w Urzędzie Marszałkowskim w Łodzi.

- Wszyscy pochodzimy z tego terenu, znamy się także z funkcjonowania w nurcie religijnym przy klasztorze. Darek jest lokalnym muzykiem samoukiem, który współpracuje z miejscowymi orkiestrami, udziela się na różny sposób artystycznie. Ze swoim pomysłem przyszedł do mnie. Mamy świadomość tego, jak cenne są to muzykalia - opowiada pan Marcin. Dodaje, że nie zachwala się tradycja gidelskiej kapeli. Podobno istniała jeszcze na początku XX wieku. Pojedynczy ludzie, potomkowie ówczesnych muzyków, pamiętają fragmenty historii kapeli. Ale na terenie Gidel nie jest to wiedza powszechna, cokolwiek o niej powiedzieć może zaledwie kilka osób.
Kolejnym krokiem było zwrócenie się do stowarzyszenia. Napisali projekt, uzyskali dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego, choć nie w pełnej wnioskowanej kwocie. Nut w Gidlach nie było, są przechowywane w klasztorze dominikanów w Krakowie. Tam udało się je pozyskać w formie kopii cyfrowych. Mieli list polecający od fundacji, nikt więc kłód pod nogi nie rzucał. Pan Marcin zaczął też szukać informacji o historii kapeli. Dzięki swoim poszukiwaniom wie, że w połowie XIX wieku istniała bursa kształcąca młodych muzyków.

Zapisy nutowe pochodzą z XVII i XVIII wieku. - Sposób ich zapisu jest nieco inny niż współczesny, trzeba było je przygotować do dzisiejszego wykonawstwa. Dla profesjonalnego muzyka tamte nuty są czytelne, ale adaptacja do współczesnych standardów była konieczna. Partytury zapisywane są tak, że widać wszystkie głosy na jednej stronie. A te nuty są zapisane głosami, tak że patrząc na jeden głos nie jesteśmy w stanie powiedzieć jak utwór wygląda. Nie możemy go sobie po prostu zagrać, trzeba skompilować, zbudować z nich partyturę. Dopiero wtedy możemy zobaczyć jak utwór wygląda - wyjaśnia pan Marcin.

W całym katalogu jest ponad 314 utworów, ale na potrzeby planowanego koncertu wybrali ok. 40 kompletnych pozycji. Bo większość utworów jest zdekompletowana, inne są zniszczone i to na tyle, że nie da się z nich skorzystać. Do koncertu szukali kompletnych nut, które można było poddać adaptacji.

Wśród nich są zarówno utwory klasyczne, znanych twórców, ale także takie, które wszyły spod ręki miejscowych twórców.

Do współpracy przy koncercie pan Marcin zaprosił muzyków ze swojej orkiestry, ma do nich zaufanie. Instrumentarium nie jest bardzo rozbudowane. Pan Marcin wybrał podwójne skrzypce, altówki, wiolonczele, klawesyn oraz głosy wokalne.