Analfabetyzm, smutna spuścizna II RP. Jak uczono czytać naszych przodków

Dział: Aktualności
16/09/2020 - 10:52
Ludzie wstydzili się, że nie potrafią czytać, więc próbowali to ukrywać. Gdy padało pytanie o umiejętność czytania, wyciągali książeczkę do nabożeństwa i udawali, że czytają a faktycznie znali fragmenty na pamięć. Po wojnie było 6894 analfabetów. Założenie było takie, by w 1951 r. nie było żadnego analfabety. Nie udało się

Tomasz Nowak Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Nie pamiętam kiedy to mogło być, gdzieś na przełomie lat 80. i 90. W kolejce do rejestracji do lekarza usłyszałem, jak pani z okienka kazała starszemu panu wypełnić druczek. Odpowiedział, że nie wypełni go, bo nie umie pisać. Szok. Jak to, można nie umieć pisać i czytać? A jednak, przecież miałem dowód, stał obok.

Później wielokrotnie zastanawiałem się, dlaczego ktoś odpuścił sobie naukę tej umiejętności? Można nie skończyć szkół, ale jak żyć bez umiejętności pisania i czytania? Tym bardziej, że niedługo po wojnie władze państwowe przystąpiły do walki z analfabetyzmem, „smutnego spadku odziedziczonego po sanacji” - jak głosiła propaganda. Jeśli już się szuka pozytywów władzy ludowej, to wskazuje się właśnie na likwidację analfabetyzmu jako problemu społecznego. Może i tak było, ale proces był trudny i długotrwały.

Przed wojną w województwie łódzkim liczbę analfabetów na wsi oceniano na ok. 25 proc. W miastach było nieco lepiej. Danych dla naszego powiatu brakuje.

Po wojnie władze państwowe powołały Pełnomocnika Rządu do Walki z Analfabetyzmem. W terenie były komisje wojewódzkie, powiatowe i gminne. Praca zaczęła się w 1949 r., sukces ogłoszono w grudniu 1951 r. Oficjalne dane mówiły, że po trzech latach pracy przeszkolono ponad 600 tys. analfabetów i półanalfabetów w wieku do 50 lat.

Analfabetyzm smutna spuścizna II RP

Nauka czytania i pisania dla dorosłych

Akcja

Pozostało 90 % tekstu
Jesteśmy najbardziej radomszczańscy na świecie

Czytaj Gazetę Radomszczańską gdziekolwiek jesteś