Założył lipne stowarzyszenie, naobiecywał, wziął pieniądze i zniknął

Dział: Aktualności
15/05/2019 - 12:37

Nikt go nie sprawdzał, a on miał gadane. Opowiadał, co zamierza. Jedni słyszeli o pomocy dla kobiet chorych na raka, inni o bezdomnych. Michał D. założył stowarzyszenie Akcja ReAdaptacja, wynajął lokal i ruszył po pieniądze. A w dokumentach podał adres zamieszkania: ośrodek dla bezdomnych.

Prezes stowarzyszenia Panaceum, które prowadzi ośrodek dla osób bezdomnych przy ulicy Sucharskiego, opowiada, że Michał D. pojawił się któregoś dnia i poprosił o pomoc. Otrzymał ją, zamieszkał w ośrodku. Nie wyróżniał się. W ciągu dnia wychodził i załatwiał swoje sprawy, nikomu nie mówił co robi.

A co robił? Szukał naiwnych.

readaptacja

14 marca ktoś odezwał się do Gazety przez profil facebookowy. Wiadomość brzmiała tak: „Witam Szanowni Państwo - właśnie w Radomsku rozpoczyna działalność stowarzyszenie ReAdaptacja, które ma na celu pomoc osobom niezaradnym życiowo oraz bezdomnym. Czy zechcecie Państwo napisać kilka słów o naszej działalności?"

Odpisaliśmy na wiadomość i poprosiliśmy o numer telefonu. Chcieliśmy porozmawiać twarzą w twarz. Kontakt się urwał.

Wiadomość nadesłano z profilu Mic Du Lis Maciej Arek Lis. Wśród znajomych pojawiają się osoby publiczne z Radomska. Pytamy je o D., ale nie kojarzą. Dlaczego znaleźli się wśród znajomych? Prawdopodobnie zaakceptowali zaproszenie przez pomyłkę, może zwiodło ich to, że właściciel konta zamierza zająć się działalnością charytatywną i szuka wolontariuszy. Zamieszczał na swoim wallu takie ogłoszenia.

Profil, z którego wysłana została wiadomość, zaprowadził nas do profilu Michała D. I do kolejnego: Stowarzyszenia Akcja ReAktywacja.

Sprawdzamy w Starostwie Powiatowym. D. założył zwykłe stowarzyszenie. Złożył wszystkie wymagane dokumenty, zależało mu na czasie. Podał adres stowarzyszenienia - Sierakowskiego 21 - i adres zamieszkania - Sucharskiego 87a. Zaświadczenie odebrał najszybciej, jak to było możliwe. Z nim powinien pójść do Urzędu Skarbowego, założyć numer REGON i NIP. Ma na to dwa tygodnie. Ten termin właśnie mija, a bez tego stowarzyszenie nie może formalnie działać. Jakby go wcale nie było.

Niedawno do redakcji „Co Nowego” zgłosiły się dwie kobiety, które miały zostać zatrudnione w stowarzyszeniu. Przeszły rozmowę kwalifikacyjną, podpisały umowy. Wtedy odkryły, że firma nie istnieje. Dziennikarze próbowali skontaktować się z Michałem D., nie udało się. Dotarli do przedsiębiorców, którzy mieli być sponsorami stowarzyszenia. Ci powiedzieli, że z D. nie współpracują. Był, coś opowiedział. Chcieli pomóc, dali jakieś pieniądze.

Kobiety, którym obiecano prace, poszły do Prokuratury Rejonowej, a stamtąd do komendy policji, złożyć zawiadomienie.

Jak ustaliliśmy, Michał D. wynajął lokal przy ul. Sucharskiego 21 i rozpoczął tam nawet remont. Jacyś mężczyźni pomaliowali ściany i wstawili kilka mebli. 

Relacjonuje nasza Czytelniczka: - Stowarzyszenie Akcja ReAdaptacja miało organizować w Radomsku i w Bełchatowie bezpłatne metamorfozy dla kobiet, które są w trakcie lub po zakończonym leczeniu nowotworów. Znalazłam jakiś czas temu ich profil na FB. Byłam zachwycona, że komuś się chce, że wpadł na taki pomysł. Nowotwór to okropna próba, przede wszystkim dla chorego, jak i dla całej jego rodziny. Mam wśród bliskich osobę, która jest po zakończonym leczeniu. Zgłosiłam się do stowarzyszenia, aby dopytać o szczegóły metamorfoz. Chciałam zrobić niespodziankę tej bliskiej mi osobie. Wszystko było pięknie. Miała być niespodzianka z kwiatami, zakupy, fryzjer, makijażystka. Umówiliśmy niespodziankę na następny dzień. Miałam tylko wypełnić mailowo jakąś ankietę, której koniec końców, mimo próśb, nie otrzymałam. Później, po metamorfozie, miały być organizowane dla tych pań wyjazdy i zajęcia w grupach 5-osobowych. Wspaniały pomysł, prawda? Miały jeździć do teatrów, do kin, dostać wejściówki na basen, wszystko za free. Myślałam, jak to wspaniale, że ktoś wpadł na taki pomysł. Dzwoniłam do organizatora, który przedstawił się jako Michał D. Opowiadał, że wpadł na taki pomysł, bo jego rodzice zmarli na raka, a mama prowadziła wcześniej podobną działalność. Na szczęście miałam na tyle rozumu, że poza adresem mailowym i numerem telefonu nie podałam żadnych danych. Jestem tym wszystkim roztrzęsiona i zawiedziona. Obiecałam mojej bliskiej wspaniałą metamorfozę, a wyszłam na idiotkę. Jestem wściekła, że można tak postąpić.

Kobietom, którym obiecał pracę, Michał D. mówił, że mieszka w Radomsku. Kiedy go odwoziły, kazał wysadzać się na centrum. Tymczasem pod adresem, który podał w starostwie, mieści się ośrodek pomocy dla bezdomnych Panaceum.

Remigiusz Staniszewski mówi, że kazał Michałowi D. opuścić ośrodek, ponieważ złamał regulamin. Natychmiast. Mężczyzna zabrał swoje rzeczy i wyszedł. Nikt nie wie, gdzie teraz jest. Potem przyszły kobiety "zatrudnione" przez Michała D. opowiedziały, co się stało. 

Nie ma z nim kontaktu. Pod podanym przez niego adresem zamieszkania mieści sie ośrodek dla bezdomnch Panaceum. Ustaliliśmy, że Michał D. korzystał z trzech numerów telefonów. Dwa są wyłączone, na jednym włącza się poczta głosowa. Osoba przedstawiająca się jako Michał prosi o pozostawienie wiadomości. Na próby kontaktu na profilach i stronie stowarzyszenia nie odpowiada. Wiemy, że ma 35 lat, urodził się w Kielcach w 1984 roku.

Kiedy pytamy o niego w okolicach Panaceum słyszymy, że był tam znany. Między innymi z tego, że chciał robić zakupy w miejscowym sklepie na tzw. zeszyt. - Nie zgodziłam się, bo widziałam co to za człowiek - mówi sprzedawczyni.