[Przypominamy] Taśmy z Lamberta. Jak próbowano zamieść molestowanie dzieci przez kościelnego

Dział: Aktualności
17/08/2016 - 10:35

Proboszcz: To dlaczego się nie podpisał pod tym?

Wikary: Księże proboszczu, dzieci nie znają procedur prawnych, ja też… Mnie wcześniej niewiele obchodziło, czy jak na przykład zgłaszam księdzu, to muszę mieć księdza potwierdzenie, że dnia tego i tego zgłosiłem o takiej i takiej sprawie. Prawnik 1: …nie musi ksiądz…

Wikary: Mnie to jakby nie dotykało. Ufałem.. Myślę, że dzieci też ufają, że jeżeli powiedzą dorosłej osobie, to mogą liczyć na to, że jest to osoba dojrzała, odpowiedzialnie potraktuje, nie będzie ich ścigać, czy nie uzna najpierw, że to jest po prostu jakieś…

Prawnik 1: (niezrozumiałe) do księdza wiedzy, czyli księdza wikarego, który ciągle jest w sprawie, bo ma ten list (niezrozumiałe) Ja się zastanawiam, czy te trzy osoby, może cztery, nie poprosić na rozmowę i psychologa, takiego dziecięcego tutaj. Mam takiego znajomego, który zajmuje się właśnie dziećmi…

Proboszcz: Tylko wie pan…

Prawnik 1: …i nie zrobić na plebani takich rozmów, spotkań z nimi. Żeby zobaczyć, czy oni chcą na ten temat zeznawać, czy... (niezrozumiałe)

Proboszcz: Ale z tego, co ksiądz wikariusz mówi, to nie tylko te osoby, że są jeszcze inne.

Prawnik 1: No to się trochę dowiemy więcej, nie? To jest jedyna jakaś opcja. Druga opcja jest taka, żeby na razie poczekać, co się będzie działo, bo nas nikt nie pogania. Bo jak sprawa ucichnie i się dzieci jakoś w miarę otrząsną, to też będzie dobrze. Dla mnie pójść na policję to ostateczność.

Wikary: Tak, tylko nawet jeżeli sprawa ucichnie, a ktoś po latach będzie żądał odszkodowania, to też weźmie mnie za pierze i każdego, kto wiedział, a nie zgłosił tego. Tak? No tak dzisiaj to się odbywa. Że dlaczego dorośli wiedzieli, a nie zgłosili? No tak to jest. No i idą odszkodowania, tak? (…)

Prawnik 2: A my tu zaczynamy przekonywać się, czy to zgłaszać, czy nie zgłaszać, gdzie my tak naprawdę nie wiemy…. Mamy szczątkowe informacje…

Wikary: Dlatego…

Prawnik 2: Na podstawie kopii anonimu osoby, która gdzieś tam była…

Wikary: Dlatego dla mnie to oczywiste. Rozmawiałem z panem Kazimierzem, który się przyznaje, ksiądz proboszcz też, no… Był u księdza proboszcza i się… powiedzieć o całej sprawie.

Prawnik 2: Ale do czego się przyznał?

Prawnik 1: To, że się przyznał, pozwoliłoby uspokoić (niezrozumiałe)…

Wikary: Ale my też nie możemy wątpić… że dzieciaki kłamią, czy próbują kombinować.

Prawnik 1: Ale księże, my rozważamy różne dobra. Może się okazać, że więcej szkody zrobimy zgłoszeniem sprawy niż niezgłoszeniem.

Prawnik 2: Bo ja mam takie wrażenie, że ksiądz odbiera nas tak, że my nie będziemy nic zgłaszać i sprawa jest do wyciszenia i ksiądz się tego obawia, tak?

Wikary: Tak. Tak myślę.

Prawnik 2: Ja muszę księdzu powiedzieć, że zgłoszenie na prokuraturę to naprawdę jest ostateczność. I można jeszcze w tym okresie jakimś… Bo czy to się zgłosi za tydzień czy za dwa, to można podjąć jakieś inne kroki, które dadzą nam jaśniejszy obraz… (…)

Prawnik 2: To są dzieci. Więc jeżeli my pójdziemy z tym dzisiaj na prokuraturę, to my nawet nie mamy argumentu, ani żadnej wiedzy, w jaki sposób mamy się bronić. Czy też obronić samą parafię. Podamy jutro na prokuraturę, piszemy, i co? Przychodzi prokurator, policja, ciągnie te dzieci i są nagłówki w prasie: kościół molestował. Znowu kościół. Pedofilia w kościele. Tak?

Wikary: Ja rozumiem…

Prawnik 2: Jeżeli… to wydaje mi się, że rozsądny człowiek mimo wszystko stara się w jakiś sposób przygotować do tego.

Wikary: Przygotować… No mówię… Tylko też czekam, cały czas czekam i patrzę co się dzieje. I też… Tych spotkań nie było i ja szczerze mówiąc boję się też o dzieci. No bo dopiero teraz mówimy: to może jakiś psycholog, może coś… ale też nie wiadomo do końca, czy to wypali, czy będzie. Tak trzeźwo patrząc.

Prawnik 2: Księże…

Prawnik 1: Z jakimi rodzicami? (informacje pozwalające na identyfikacje dzieci, dezawuujące je jako osoby wiarygodne)

Proboszcz: Proszę pana, to, że w mieście już mówią, to jest inna kwestia. Chcę też powiedzieć, że komuś bardzo zależy na tym, aby ten temat rozdmuchać. Moja bratowa, która jest, ona o tym nie wiedziała i nikt o tym nie mówił, natomiast ktoś przyszedł, znajomy z miasta, i mówi odnośnie pana kościelnego. Że coś takiego się dzieje. Wikariusz mi wczoraj właśnie wspominał, że dzwoni drugi ksiądz, on jeszcze przede mną był wikariuszem i mówi: co się tam u was dzieje? Bo na rynku to mówią, że pedofil, powiedzmy, kościelny. Czyli to już jest sprawa, że tak powiem… (niezrozumiałe)

Prawnik 1: Księże, to dla mnie to jest przesłanka, żeby pójść w kierunku rozwiązania dwa. Przynajmniej teraz, na dzień dzisiejszy. No będzie głośno… Rozważam… Żeby pogłębić wiedzę, o jakim zagrożeniu mowa, czyli zorganizować im takiego psychologa i umówić każdego co pół godziny i się zorientować, z jakim stanem zagrożenia mamy do czynienia. Czy jest w ogóle stan zagrożenia. To będzie jakaś przesłanka. (…)

Kto w ogóle powinien poinformować prokuraturę? Wikary? Proboszcz? Kuria? Czy są jakieś wytyczne postępowania dla proboszczów w sprawach dotyczących molestowania dzieci przez świeckich pracowników parafii? Spytaliśmy o to Kurię Metropolitarną w Częstochowie. Chcieliśmy się też dowiedzieć, czy kuria bądź arcybiskup Wacław Depo zostali w lipcu 2015 roku poinformowani o sprawie przez proboszcza parafii św. Lamberta lub wikarego, czy przekazano im jakieś wytyczne postępowania i czy kuria wiedziała o spotkaniu z prawnikami, które odbyło się 21 lipca. Rzecznik kurii, ks. Paweł Maciaszek odpowiedział nam tak:
- Wskazana sprawa nie dotyczy osoby duchownej, ale świeckiej. Fakt ten nie pozostaje bez znaczenia dla sposobu angażowania się Pracowników Kurii Metropolitarnej w Częstochowie w poznanie prawdziwości zarzutów stawianych byłemu Panu Kościelnemu w Parafii Katolickiej pw. św. Lamberta w Radomsku;
- Ksiądz Proboszcz rzeczonej parafii - duszpasterz ceniony za gorliwość i roztropność w poczynaniach duszpasterskich - przekazał potrzebne wyjaśnienia odpowiednim organom prowadzącym sprawę;
- O zaistniałej sytuacji Ksiądz Proboszcz niezwłocznie poinformował Księdza Arcybiskupa Metropolitę (i w dalszym ciągu, na bieżąco przekazuje informacje)
- Zarówno Księdzu Arcybiskupowi, jak i Księdzu Proboszczowi parafii św. Lamberta zależy na jak najszybszym i rzetelnym wyjaśnieniu tej sprawy
- W postępowaniu dotyczącym podejrzeń o molestowanie każdego kapłana obowiązują normy prawa państwowego (w Archidiecezji Częstochowskiej nie został wydany dodatkowy dokument);
- Nie można zapominać o tym, że treści rozmów Pasterza Kościoła Częstochowskiego z kapłanami nie są publikowane; praktyka ta wynika z charakteru posługi kapłańskiej.

Prawnik 1: Kurczę jak tu mądrze to wszystko zrobić… Mamy ciężki orzech do zgryzienia. Tu ludzie chodzą już i gadają, ktoś to nakręca jeszcze, niełatwo…

Wikary: Z tym trzeba się liczyć. Że będą głosy przeciwne. Ale też ja nie wiem, jak to ucichnie, czy nie wyjdzie… dlaczego kościół nie reagował?

Prawnik 2: Nikt kościelnego jakoś nie chce kryć….

Wikary: Dlaczego to nie trafiło do prokuratury?

Prawnik 2: Natomiast my myślimy tu o dzieciach, nie o kościelnym.

Prawnik 1: Myślimy… myślimy o dzieciach i myślimy o kościele jako całości. I wiecie, jak się zaczynają takie relacje w Gazecie Wyborczej? Nie mówimy o jakichś brukowcach i gadzinowcach. Oni są tam elegancko. To się zaczyna: proboszcz zdecydował się zawiadomić. Zawsze ksiądz zdecydował. Czemu to robią? Żeby podkreślić, że sprawa była już tak bardzo poważna, że aż proboszcz musiał zawiadomić policje. I… księże… Ja tego nie wymyśliłem, ja to zaobserwowałem od dawna taki mechanizm. To jest taki komunikat. Ten moment zdecydowania się na powiadomienie policji, to potem jest… W każdym artykule będzie pokazywany jako część dowodu. Rozumie ksiądz? Bo prasa, jak chce kogoś skazać bez wyroku, to musi mieć jakieś fragmenty dowodów. Zwykle ich nie ma. I na przykład ja prowadziłem sprawy gdzie… Też sprawy dzieci… Gdzie prasa wydała wyrok i wszystkie media, który potem był zupełnie inny. W sądzie było co innego rozstrzygnięte. Tylko że już o tym nie napisali. Teraz, żeby zrobić sobie ogłoszenie z przeprosinami, to musimy sami sobie opłacić to ogłoszenie, a pieniędzy nie dostaniemy. I od razu księdzu mówię, jaki to będzie mechanizm. My idziemy z tym na policję, sprawa przypadkiem trafia na ten… że proboszcz zdecydował się powiadomić. Czyli temat już na pewno był bardzo nabrzmiały. Naprawdę, to będzie… Jeśli tak się zdecydujemy, to będziemy musieli (niezrozumiałe)

Wikary: Czy tak nie jest? (…)

Prawnik 1: Kurczę, nie chciałbym, wiecie, żeby wszyscy byli jeszcze zaskoczeni, że jeszcze wyszły rzeczy, o których nie wiemy. I które nas dobiją albo ustrzelą. Sytuacja jest teraz taka, że ludzie zaczynają o tym mówić, i wszyscy czekają w napięciu…

Wikary: …co się będzie dziać. A się nie dzieje.

Prawnik 1: Czas goi rany. Czas goi rany. (…)

Prawnik 1: Księża kochani, ja cenię wszystkich księży (niezrozumiałe), sytuacja jest… Jest trudna. Na pewno, księże, trzeba mieć też trochę zaufania do kościoła i starszych księży. To nie jest tak, że tu jakaś odpowiedzialność spada na księdza, nie mamy przesłanek do zagrożenia, tych obaw, i ja uważam, że… jedna rzecz… rodzice nie przyszli do proboszcza, bo oni widzą, że coś się już zrobiło. Kościelnego nie ma. Dla rodziców odsunięcie kościelnego od tamtego miejsca może być uznane za wystarczające.

Wikary: Może tak być.

Prawnik 1: No…

Wikary: Ale też sprawa sumienia i sprawa tego, co rzeczywiście się z tymi dziećmi stanie w przyszłości. No mówię, jeżeli coś się z tymi dziećmi stanie…

Prawnik 2: Rodzice…

Wikary: ….kto to ze mnie zdejmie?

Prawnik 2: Ale na chwilę obecną rodzice też mają tę wiadomość, tak? Mają tę wiadomość?

Wikary: No… mają wiadomość, że miało być jakieś spotkanie.

Prawnik 1: Jak już….

Prawnik 2: Ale mają wiadomość, że ma być spotkanie o czym?

Wikary: Że ma być spotkanie z księdzem proboszczem.

Prawnik 2: Ale na jaki temat?

Wikary: Odnośnie sprawy.

Prawnik 2: Odnoście jakiej sprawy?

Wikary: Odnośnie tego, co się stało.

Prawnik 2: Że kościelny… jakiś…

Wikary: Dzieci, z tego co mówiły, poinformowały rodziców.

Prawnik 2: No to też nie jest tak, że za wszystko odpowiada ksiądz, parafia.

Wikary: Dlaczego…?

Prawnik 2: Skoro rodzice też wiedzą, oni też biorą odpowiedzialność za dzieci. Tak?

Wikary: Dlatego nie ma… Ja nie wiem też, o jaki strach chodzi, jeżeli sprawę trzeba by zgłosić. Bo na przykład głośno? Będzie głośno, już jest głośno. I o tym mówią. Ponieważ to wiedzą dzieci, to dotyczy dzieci, młodzieży, więc oni między sobą mówią o tych rzeczach, więc to wychodzi.

Prawnik 1: Księże… ja… nieprawda, póki nie ma sprawy w sądach, nie wie o tym żadna prasa (…)

Prawnik 1: Ja jeszcze księdzu powiem, jeszcze są takie mechanizmy psychologiczne, że jesteś z (niezrozumiałe) to chce z siebie zrobić ofiarę. I odwrotnie. Na zasadzie takiej, że… Podam przykład. Nie mówię, że to jest tak zawsze… Jeżeli komuś zrobi krzywdę, to idzie się pokazać, że to on jest ofiarą. Żeby przed sobą się usprawiedliwić, że zrobiłem komuś krzywdę, ponieważ mnie skrzywdzono. To tak działa. Ja o tym mało wiem, mówiąc szczerze, bo ja… nie jesteśmy adwokatami, nie zajmujemy się takimi sprawami kryminalnymi na co dzień, tylko karnymi gospodarczymi bardziej. Natomiast pomagając kościołowi, trzeba pomóc mądrze we wszystkim. I ja wiem o takich mechanizmach (wątki osobiste, informacje dotyczące dzieci, dezawuujące, także dezawuujące ich rodziny)

Proboszcz: …Teraz jest pytanie, bo kościelny… mówił… on w tym nic nie widział złego. Natomiast kwestia… całował… co to znaczy całował? Czy normalnie dał buziaka?

Prawnik 1: Dziubka.

Proboszcz: …z dziubka i koniec, czy się starał jakoś tam…

Prawnik 1:.. erotycznie.

Proboszcz: Erotycznie. Bo to jest też ważne. Bo to ile jest teraz takich osób, co to lubią się przymilać. No, ale jeśli ona raz, drugi i trzeci, ta osoba, to ona powinna zadziałać, powiedzieć rodzicom. Natomiast jeżeli to był, powiedzmy, jeden raz, nie wiem, bo to….

Prawnik 2: (niezrozumiałe)

Proboszcz: No…

Prawnik 1: W takim razie tak: ksiądz Marian Jezierski go tolerował, i chyba nie miał jakichś powodów, żeby go wcześniej… 

(…)

Spotkanie trwało prawie dwie godziny. Wikary nie przekazał oryginału listu. Jeszcze tego samego dnia zgłosił się na policję w Radomsku. Usłyszał, że najlepiej byłoby złożyć doniesienie z jednym z rodziców, więc następnego dnia 22 lipca zjawił się na komisariacie z taką osobą.

Prokuratura prowadziła sprawę kilka miesięcy. W specjalnym trybie przesłuchała kilkanaścioro dzieci. Zebrała dowody i złożyła do sądu akt oskarżenia. Wystąpiła także o aresztowanie Kazimierza K. Sąd nie przychylił się do wniosku, ale stwierdził, że materiał dowodowy jest mocny.

Sprawa trafiła na wokandę 30 czerwca 2016 r. Do tej pory odbyła się jedna rozprawa. Ze względu na dobro dzieci sąd utajnił proces.

18 lipca 2016 ks. wikariusz przekazał nagrania prokuraturze w Radomsku. W dołączonym piśmie napisał, że nagrania zginęły mu podczas przeprowadzki i odnalazł je dopiero teraz.

Kazimierz K. w lipcu 2015 r. został zwolniony przez proboszcza z funkcji kościelnego, ale w sierpniu w parafii zorganizowano mu uroczyste pożegnanie. Wśród osób znających sprawę wzbudziło to olbrzymie kontrowersje.

Spytaliśmy proboszcza Antoniego Arkita, dlaczego nie poinformował o molestowaniu organów ścigania. Odpowiedział, że zrobił to wikary. Na pytanie, czemu służyło spotkanie z prawnikami stwierdził, że chciał się poradzić i zorientować w sprawie. O wytycznych kurii dla proboszczów nie chciał rozmawiać, odesłał do kurii, do rzecznika.

Gdy w styczniu 2016 r. Gazeta Radomszczańska ujawniła, że prokuratura oskarżyła kościelnego o molestowanie dzieci, proboszcz wydał oświadcznie. Napisał w nim, że „mnie jako Proboszczowi zależy na szybkim i rzetelnym wyjaśnieniu tej sprawy”. 1 lipca 2016 r. ks. wikariusz złożył podanie o przeniesienie do stanu świeckiego.

Andrzej Andrysiak, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.