Sprawiedliwość w trzynastu odsłonach: Pozew? Żadnych komentarzy. Z Panem Bogiem!

Dział: Aktualności
05/06/2021 - 13:00
Umknęły wam gdzieś w tej historii dzieci? Obłapiane, całowane, macane, przez dygocącego z podniecenia starca? W kościele, w zakrystii, na salkach plebanii. Rok za rokiem, dziecko za dzieckiem. Kolejne i kolejne. Nawet jeśli są już dorośli, mają prawo do sprawiedliwości. Jak ją wycenić?
Andrzej Andrysiak, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

1.

Mam przed oczami taki obrazek:

Długi korytarz w radomszczańskim sądzie. Kazimierz czeka na rozprawę, siedzi, obok dwie młode osoby, rozmawiają z nim cicho. Idzie ojciec z chłopakiem. Wita się z Kazimierzem, podaje rękę, zamieniają słowo. Chłopak nie zatrzymuje się, mija kościelnego jak najszybciej, przystaje kilka metrów dalej. Sam.

To jedna z jego ofiar.

Na ile wycenić jego cierpienie?

2.

W zasadzie muszę się przyznać do błędu. Uwierzyłem. Gdy na przełomie 2015 i 2016 roku odkryłem sprawę Kazimierza K., gdy już zebrałem materiały, porozmawiałem z rodzicami, skonfrontowałem relacje, wersje oficjalne i nieoficjalne, poprosiłem o komentarz proboszcza parafii św. Lamberta, ks. Antoniego Arkita. Zadzwoniłem, nie mógł rozmawiać, potem ja nie mogłem, przyleciał do redakcji, minęliśmy się. W końcu spotkaliśmy się na plebanii. Przeczytał mi oświadczenie. Że pod koniec czerwca na plebanię dotarła anonimowa wiadomość o molestowaniu. Że została przekazana

Pozostało 90 % tekstu
Jesteśmy najbardziej radomszczańscy na świecie

Czytaj Gazetę Radomszczańską gdziekolwiek jesteś