Skazany z poselskim marzeniem [Sylwetka Witolda W.]

Dział: Aktualności
06/07/2019 - 11:12

Oświadczenia składać nie musi

W. jako radny sejmiku wojewódzkiego nie może wybić się politycznie. Liczy na kolejne wybory do sejmu w 2015. Jest wtedy pełnomocnikiem PiS w okręgu. Wydaje się, że startując z list PiS nie trzeba robić wiele, żeby zdobyć mandat. Ma obiecane miejsce na liście partii, ale w ostatniej chwili zapada decyzja, że się na niej nie znajdzie. W cuglach mandat posła zdobywa prezydent Radomska Anna Milczanowska. Później pytana o W. odpowie, że ona nie współpracowała z nim na tyle, żeby lepiej go poznać. Nie może powiedzieć o nim nic więcej, że w pewnym momencie w partii był.

WITOLD SPOTKANIE WYBORCZE AD

(Witold W. jako prowadzący spotkanie przedwyborcze Andrzeja Dudy w Radomsku, podczas kampanii na prezydenta RP. Styczeń 2015)

W. pozostaje sejmik i nadzieja na kolejne wybory. Jednak na początku 2017 roku Gazeta Radomszczańska ujawnia, że jego firmą Factor i pożyczkami, które zawiera klientami, interesuje się Komisja Nadzoru Finansowego. Komisja wpisała firmę na listę ostrzeżeń publicznych i złożyła doniesienie do prokuratury. W oświadczeniu majątkowym radny W. wykazuje, jakie pieniądze pożyczył. To milion złotych. Później okaże się, że to tylko część pożyczek, bo nie ma tu tych żony. Sąd skaże go za to dodatkowo na pół roku więzienia.

Factorowi przygląda się prokuratura. Podstawowe pytanie brzmi: czy W. prowadził działalność bankową bez zezwolenia?

Piramida finansowa Factor zaczyna się sypać. Gazeta opisuje mechanizm, historię klientów. Po nagłośnieniu sprawy przez media nie ma nowych, więc brakuje pieniędzy na spłatę obiecanych odsetek.

Na początku lutego 2018. W. wzywa klientów do firmy i wręcza aneksy do umów. Warunki są inne niż wcześniej. Procent odsetek z 14 spada do 2 i ma być wypłacony na koniec trwania umowy, a nie - jak dotychczas - co miesiąc.

Do Gazety zgłaszają się kolejni klienci Factora. Pokazują umowy, opowiadają, że od publikacjach Gazety W. przestał odbierać telefony. Niektórzy z nich pożyczyli mu kilkaset tysięcy. Rekordzista: 569 tys. zł. Wielu mówi o oszczędnościach całego życia. W. nie chce już tego komentować. Zwłaszcza, że złożył mandat radnego i twierdzi, że nie jest już osobą publiczną. Nie musi więc z mediami rozmawiać. Przysyła do redakcji zadanie zaprzestania publikacji. Gazeta tematu nie odpuszcza.

Rezygnacja z mandatu jest ważna o tyle, że W. nie musi składać oświadczenia majątkowego za 2016 rok. W tym oświadczeniu musiałyby się znaleźć kwoty pożyczek. A tych jest już kilkaset. Karą za niezłożenie oświadczenia majątkowego w terminie jest... utrata mandatu. W. mandat składa sam, oświadczenia więc nie musi. Kary nie przewidziano.

Część klientów idzie do sądu. Chce zdobyć nakaz płatności. 

16 kwietnia 2018 r. Witold W. zostaje zatrzymany. Trafia do aresztu, gdzie przebywa do wyroku. Ten zostaje ogłoszony w pierwszej instancji przez sąd w Piotrkowie Trybunalskim 3 lipca 2019 r. W. zostaje skazany na 4,5 roku więzienia. Jego żona - na rok w zawieszeniu na rok za pomoc w ukrywaniu majątku przed klientami. W. ma naprawić szkody, czyli oddać pieniądze. Po wpłaceniu 200 tys. zł kaucji wychodzi z aresztu. Do czasu rozpatrzenia apelacji może przybywać na wolności.

Janusz Kucharski

(pierwotna wersja tekstu opublikowana w Gazecie Radomszczańskie w lutym 2018)