[O STRAJKU] Kamil Bugdal: Oświatę trzeba posklejać. Czas porozmawiać

Dział: Aktualności
15/04/2019 - 09:29

„To wszystko trzeba będzie posklejać. W tym wymiarze mikro u nas w Radomsku, ale przede wszystkim w Polsce. Do tego będą potrzebne zaangażowane osoby, umiejące oddzielić fakty i emocje, które doprowadzą do zejścia się po tym, co ludzie sobie nawzajem zrobili. Pewne jest to, że nikt, żadne środowisko nie zasługuje na taki potworny hejt, jaki spada na nauczycieli. - Oto kolejny głos o strajku i sytuacji w oświacie. Tym razem Kamila Bugdala

"Uważam, że wśród wielu głosów, które pojawiły się w ostatnich tygodniach na temat sytuacji polskiej edukacji nie może przebić się głos rozsądku - głos nawołujący do dialogu, o tym jaka ma być polska szkoła. Taki powinien zostać wyłuskany ze stanowisk wszystkich stron konfliktu: nauczycieli, pracowników administracji i obsługi bez których codzienne funkcjonowanie szkół i przedszkoli byłoby niemożliwe, uczniów, rodziców i opiekunów oraz polityków.

Politycy: - rząd i opozycja - na tej sytuacji robią serial. W ich interesie jest, by był suto okraszony emocjami, bo te najlepiej się sprzedają. Z tego skrzętnie korzystają media, przerabiając wybrane ujęcia na jeszcze bardziej dramatyczne. I tu gorzka refleksja - niestety polityka w dzisiejszej Polsce, 30 lat od odzyskania wolności to robienie show... zamiast dialogu i rozwiązywania problemów. W Teatrze Lalek „Polska| bardziej dba się o dramatyzm sceny i ekspresję niż o kondycję widza. Panie i panowie politycy - naprawdę warto uderzyć się w pierś, nawet przyznać do błędów, byle tylko uzyskać wiedzę, jak zrobić, by było dobrze, a później zakasać rękawy i to zrobić!

Pchany wywoływanymi przez Was emocjami tzw. prosty lud pod palcami ma spusty od karabinów maszynowych - guziki klawiatury. To w internecie próbujemy rozmawiać o trudnych sytuacjach, to tu wielu robi sobie wzajemnie krzywdę, nie mając już dziś pewności, czy swoją ekspresję kieruje do człowieka, trolla, a może internetowego robota.

Może czas z tym skończyć?

Piszę te słowa jako uczeń, rodzic, pracownik administracyjny oświaty, społecznik, oraz do niedawna, a może wciąż polityk (odrzucający obecny sposób jej uprawiania), bo chcę zaapelować o porzucenie emocji na rzecz poszukiwania rozwiązań. Nie dajmy się podpuszczać. Politycy specjalizują się w wywoływaniu konfliktu i zarządzaniu nim. Czy przyjdzie refleksja i się to zmieni? Nie wiem.
Wiem, że czekać na to nie możemy. Musimy się nauczyć ze sobą rozmawiać. Poszukać wokół siebie ludzi, którzy mają jeszcze zimną krew i pogadać. Zanim politycy skonfliktują ze sobą rodziców i nauczycieli.

Jakiś czas zastanawiałem się co mogę zrobić w obecnej sytuacji. Spojrzałem na nią z kilku stron, odbyłem przynajmniej kilka rozmów, raz zostałem wywołany do tablicy i zganiony.

Jako uczeń i rodzic miałem to szczęście, że w większości natrafiałem na wspaniałych, zaangażowanych nauczycieli. Wielu z Was było specyficznymi osobistościami, ale to tylko dodawało Wam uroku i spowodowało, że po dziś dzień pojawiacie się w anegdotach podczas różnych spotkań. Spotkałem też takich, którzy nie przychodzili do pracy z misją spełniania się. Ale, czy nie jest tak także w każdym innym zawodzie? Część osób to wirtuozi, pasjonaci, inni są rzemieślnikami starającymi się wykonać poprawnie swoją robotę. Zdarzają się też tacy, którzy "odfajkowują" swoje zadania bez wczuwania. Jako uczeń miałem okazję, jakimś dziwnym trafem, być królikiem doświadczalnym, bo rozpoczynając każdy z etapów kształcenia, byłem w roczniku, bądź grupie testowej, ale prawie zawsze miałem wsparcie wśród nauczycieli. No i rodziców! Oni zawsze dawali mi dobre wskazówki i wpoili szacunek do nauczycieli i pracowników oświaty.

Jako rodzic cenię sobie kontakt z nauczycielem, otwartość i okazywane zainteresowanie. Doceniam starania w rozwój dzieci. Ale też nie oczekuję, że odwalą oni za mnie moje obowiązki jako wychowawcy.

Myślę, że nauczyciel jest jednym z ważniejszych zawodów na świecie. Zasługuje na to by traktować go z godnością. Jednak z godności odarty, także przez rodziców, którzy w wielu wypadkach uważają własne dziecko za pępek świata.

WIEC10

Tak się składa, że jestem też od niemal trzech lat obserwatorem sytuacji w oświacie jako jej pracownik. Mam bieżący kontakt z jej pracownikami obsługi - osobami przygotowującymi pomieszczenia szkolne, by można było w nich w ogóle odbywać zajęcia, administracją - osobami czuwającymi nad zaopatrzeniem i poprawnym rozliczeniem zakupów, planowaniem pracy szkół, czy przedszkoli, a także w mojej jednostce pracownikami księgowości, rozliczającymi działalność szkół i przedszkoli pod względem rachunkowym, oraz naliczającymi wynagrodzenia i pochodne pracownikami płac, a także nauczycielami i dyrektorami placówek.

Na podstawie moich codziennych obserwacji i rozmów wiem, że sytuacja w oświacie jest bardzo trudna. Nie od dziś i z wielu względów. Jest chaos wynikły z reformy i trudności organizacyjne nią spowodowane, jest rozgardiasz wynikły z niestabilności rozwiązań prawnych (np. zmiany systemu oceniania nauczycieli), jest brak wystarczających środków do realizacji kolejnych zadań, niedostosowana do potrzeb, ani dzisiejszych czasów podstawa programowa i wreszcie oczekiwania płacowe.

Oczywiście oczekiwania płacowe przebiły się najbardziej do świadomości społecznej, bo na tym zależało stronie rządowej. To trochę pułapka, na którą zostało wrzucone środowisko. Jak i pułapką jest komunikat, że to strajk nauczycieli, podczas gdy postulaty dotyczą wszystkich pracowników, w tym też administracji i obsługi. Media podają temat w taki sposób, by budził emocje, więc sposób przekazu i wybór wśród postulatów był oczywisty. Padło na ten budzący największe kontrowersje.

Stąd mamy efekt.

Nikt już dziś nie zastanawia się, że w tym strajku może chodzić o coś więcej. O godność, autorytet. O to, że zawód nauczyciela przez lata był niedoceniany, a ostatnio przez polityków zostali oni nazwani leserami, leniami i darmozjadami. Nikt nie mówi, że wielu nauczycielom chodzi o to, by realizować marzenie o lepszej szkole. Żeby ją zmienić, a to samo przecież się nie zrobi. Nie zrobi tego dodatkowy „kafel” przy wypłacie...

Efektem tego co dzieje się od wielu lat w oświacie są m.in. utrata celu i misji przez ludzi, którzy kształtują kolejne pokolenia oraz głodowe emerytury pracowników administracji i obsługi. Efektem jest obecny gniew, podejrzliwe spojrzenia na siebie nawzajem dotychczasowych kolegów i koleżanek w momencie decyzji o podjęciu strajku, utrata zaufania.

To wszystko trzeba będzie posklejać. W tym wymiarze mikro u nas w Radomsku, ale przede wszystkim w Polsce. Do tego będą potrzebne zaangażowane osoby, umiejące oddzielić fakty i emocje, które doprowadzą do zejścia się po tym, co ludzie sobie nawzajem zrobili.

Pewne jest to, że nikt, żadne środowisko nie zasługuje na taki potworny hejt, jaki spada na nauczycieli.

Na początek warto porozmawiać o tym, jakiej oświaty, szkoły chcemy. Ustalić jej wspólny obraz malowany przez nauczycieli, rodziców, uczniów, pracowników obsługi i administracji. Ustalić, jak można doprowadzić do tego by naszymi dziećmi zajmowali się najlepsi fachowcy.

Dlatego zdecydowałem się na zorganizowanie Obywatelskiej Narady o Edukacji przy pomocy Fundacji Stocznia, na którą już dziś zapraszam. Wykorzystajmy sytuację najlepiej jak możemy.
Szczegóły już wkrótce.

POPIERAM STRAJK OŚWIATY!

Kamil Bugdal