„O mordzie Żydów w Przedborzu”. Odpowiadam Łukaszowi Czuryłło

Dział: Aktualności
19/11/2020 - 14:30
Na portalu radomsko.naszemiasto.pl ukazał się list przedborzanina Łukasza Czuryłło w sprawie mordu Żydów w Przedborzu w maju 1945 roku. Ponieważ pojawiają się w nim nieprawdziwe wątki związane z publikacją Gazety Radomszczańskiej z września 2018, koniecznym jest, by je sprostować.
Andrzej Andrysiak, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Po pierwsze. Do mordu w Przedborzu doszło w nocy z 27 na 28 maja. Według dokumentów znajdujących się Instytucie Pamięci Narodowej, które przeczytałem i opisałem w artykule „Nieświęci Wyklęci”, dokonał tego oddział Władysława Kołacińskiego „Żbika”, dziś określanego mianem „żołnierza wyklętego”

Po drugie. Czuryłło w swoim liście opisuje własną wiedzę na temat tamtych wydarzeń, zdobytą podczas rozmów z mieszkańcami i rodziną. Ma do tego prawo, bo historia składa się także z takich indywidualnych świadectw. Ale sugeruje, że cała wiedza na temat wydarzeń, zawarta w tekście „Nieświęci wyklęci”, opiera się na zeznaniach jednej osoby - Kazimierza Jezierskiego. To nieprawda. O udziale oddziału Kołacińskiego w zbrodni zeznają cztery osoby: trzech uczestników wydarzeń i jeden świadek [ZOBACZ DOKUMENTY IPN] Są to: Filip Sokołowski (członek oddziału Kołacińskiego, zeznanie odebrane 24 sierpnia 1945 roku); Jan Maciński (członek oddziału Kołacińskiego, rocznik 1919, rolnik z ukończonymi siedmioma klasami podstawówki, w oddziale od czerwca do lipca 1945); kowal Jan Symonides (rocznik 1891, zamieszkały w Przedborzu, po 4 klasach szkoły podstawowej, zeznanie złożył 25 kwietnia 1954 r.); Kazimierz Jezierski (członek oddziału Bujaka, ps. Kordas, zeznania złożone 16 lutego 1954 roku).

Zeznania tego ostatnie są najobszerniejsze, to prawda, ale nie jedyne.

Po trzecie. Czuryłło pisze, że artykule „znalazła się niedorzeczna informacja z Ambasady Izraela, że po wojnie miało przebywać w Przedborzu ok. 300 Żydów”. Niedorzeczność jest, to prawda, ale w zarzucie i dowodzi raczej nieumiejętności czytania ze zrozumieniem. Ambasada Izraela pojawia się w tekście tylko w takim kontekście, cyt: „Poinformowana o tych wypowiedziach Ambasada Izraela sugeruje edukację historyczną”. Chodzi o wątek, gdy przewodniczący rady miasta Przedborza Krzysztof Zawisza stwierdził, że „ani w Przedborzu, ani w Kielcach, do żadnego pogromu na Żydach nie doszło”.

DEBATA ZEBROWSKI ANDRYSIAK

Debata Leszek Żebrowski - Andrzej Andrysiak o mordzie Żydów w Przedborzu, marzec 2019

Co do 300 Żydów, którzy mieli przebywać tuż po wojnie w Przedborzu, to pisze o tym właśnie… Kołaciński w swoich wspomnieniach „Między młotem a swastyką”. To jego linia obrony. Pisze tak: „Lansowany był także przeciwko mnie zarzut o „pogromie Żydów” w Przedborzu, w czerwcu 1945 roku. To pospolite kłamstwo i oszczerstwo. Rzecz miała się tak: oddział pod dowództwem por. Groma (byłem wówczas nieobecny z powodu ataku nerki) wyłowił trzech figurujących na liście „zasłużonych” ubowców (Żydów). Zgodnie z orzeczeniem Sądu Podziemnego zostali rozstrzelani. W miasteczku mieszkało wówczas około 300 Żydów obojga płci. Aby aresztować winnych imiennie z listy, oddział musiał rozbroić milicję, opanować miasto i ubezpieczyć się w nim, pozrywać przewody telefoniczne - aby wykluczyć wszelką łączność na zewnątrz.”

Tyle mojego tekstu. Wspomnę jeszcze o jednej pracy, tym razu prof. Joanny Tokarskiej-Bakir, wykładowczyni Uniwersytetu Warszawskiego, pracownika Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii Nauk. Swoje ustalenia opisała w tekście „Mord w Przedborzu, noc z 27/28 maja 1945”, opublikowanym w czerwcu tego roku w pracy „Bracia Mniejsi. Eseje i studia z antropologii historycznej Polski 1939-1946”. Bakir nie tylko przeanalizowała dokumenty w archiwach IPN, ale też opisała relacje z rozmów, jakie w 2010 roku przeprowadzili z mieszkańcami Przedborza studenci Uniwersytetu Warszawskiego. Opisała też inne zeznania: Michała Spaniera, ps. Bem i sąsiadki zaatakowanych Żydów Aleksandry Kularskiej. Podaje też nazwiska zamordowanych.

Ustalenia i wnioski prof. Joanny Tokarskiej-Bakir: mordu dokonali "eneszetowcy (żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych przyp. mój), często wojenni mordercy Żydów, którzy przeniknęli do władz bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej. Postawieni na straży przedborskich żydów, sami wzięli udział w pogromie, następnie go zatuszowali”.

Z jednej strony mamy więc wiedzę Łukasza Czuryłło, mieszkańca Przedborza, z drugiej - dokumenty, zeznania uczestników, zeznania świadków i relacje mieszkańców. Czytelnikowi pozostaje osądzić, gdzie leży prawda.

I jeszcze jedno: Czuryłło wspomina o historyku Leszku Żebrowskim. Uczestniczyłem w debacie z nim, która odbyła się w marcu 2019 roku w Miejskim Domu Kultury. Dotyczyła mojego tekstu i tamtych wydarzeń. Przypomnę jednak, że Żebrowski nie jest historykiem, a ekonomistą i „popularyzatorem historii”. Od siebie dodam: własnej wersji historii.