„Nigdzie się nie można dodzwonić, nie odbierają”. Sprawdziliśmy

Dział: Tylko u nas
17/11/2020 - 16:31
Zadzwonił do Gazety Czytelnik, mocno wkurzony. Mówi: skandal, nigdzie się nie można dodzwonić. Ostatnio do ZUS. Dzwoni od kilku dni, o różnych porach, nic. Sprawdźcie. Sprawdziiśmy.
Katarzyna Snochowska. Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Najpierw ZUS, o którym wspominał. Infolinia dla telefonów stacjonarnych i komórkowych. Jeden numer na niemal czterdzieści milionów mieszkańców? Jeden. Dzwonie kilkanaście razy. Bezskutecznie. Wciąż zajęty.

Teraz starostwo. Dzwonię w południe. Bez problemu, ktoś po drugiej stronie odbiera od razy. Próbuję z wydziałem komunikacji. To samo, połączenie natychmiastowe.

Powiatowy urząd pracy. Po niespełna kilkunastu sekundach telefon odebrała urzędniczka. Odhaczone.

Biorę się za urząd miasta. Tu trzeba pamiętać o przerwie technicznej między 12 do 12.30. W tym czasie przeprowadzana jest dezynfekcja pomieszczeń. Dzwonię trzy minuty po przerwie. Numer ogólny chwilowo zajęty. Druga próba. Sukces. Teraz wydział wydział spraw obywatelskich. Od razu w słuchawce słyszę kobiecy głos: w czym mogę pomóc?

ROZMOWA TELEFONICZNA PIXABAY

Fot. Pixabay

No to teraz przychodnie. Mam prawie stuprocentową pewność, że będzie problem.  Telefony wybieram z googla. Dzwonię po kolei. Nawet jeśli nie za pierwszym razem, to postanawiam dać szansę za drugim i trzecim. Ale nie natychmiast, tylko kolejność w pętli.

Przychodnia Promed. Zajęte. Dalej Medyku. Dodzwaniam się za pierwszym razem. Na teleporadę mogę się umówić po południu. Jest tylko jeden problem: nie mam w tej przychodni złożonej deklaracji.

Pro Familia. Za pierwszym razem numer jest zajęty. Czekam chwilę, wykonuję drugi. Jest połączenie. Dostaję informację, że mogę skorzystać z pomocy medycznej albo za kilka dni, albo w szpitalu.

W przychodni rejonowej nr 1 przy Przedborskiej odbierają od razu. Moja dolegliwość zostaje potraktowana poważnie. Mogę oczekiwać na teleporadę już dzisiaj popołudniu. Najpóźniej jutro. Ale znów mam problem z rejestracją. Nie szkodzi. Mogę ją złożyć w każdej chwili.

Próbuję jeszcze z Medifarmem. Zajęte. Wybieram drugi numer, słyszę komunikat: skrzynka pełna. Trzeci numer, ktoś odbiera. Mogę się umówić na wizytę, oczywiście pod warunkiem, że jestem pacjentką tej przychodni. Jutro lub pojutrze. Nie piszę się.

Wracam do Promedu. Zajęte. Znów Zajęte. Podobnie w Medaxie.

W więkoszość miejsc odbierają od razu. Może nie wszędzie za pierwszym razem, ale odbierają. Podobnie z przychodniami, na które najbardziej narzekamy. Sktąd się to bierze? Pewnie od innych. Mała więc rada: nie słuchajmy, komu się nie udało, próbujmy sami.