Nie mogli oddać krwi, bo nie było lekarza: "To się zdarzyło po raz pierwszy"

Dział: Aktualności
15/07/2021 - 11:51
- Są wakacje, wzmożone zapotrzebowanie na krew, a w Radomsku nie ma lekarza, który by zbadał krwiodawców - mówi pan Paweł, radomszczanin, który wybrał się dzisiaj rano do punktu pobrań Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa przy Szpitalu Powiatowym.

- Lekarz nie dotarł, rozchorował się. Nikogo w zastępstwie nie ma, a ludzie dostają SM-y, żeby oddać krew, bo są braki - opowiada, o tym, co stało się dzisiaj rano. I dodaje, że on pojechał oddać krew do Piotrkowa Trybunalskiego. Krwiodawcą jest od wielu lat. - Dlaczego lekarz nie dojechał? Usłyszeliśmy, że dostał jelitówki.

I rzeczywiście, to prawda, jak się dowiedzieliśmy. Tak się złożyło, że w czwartki chętnych do oddania krwi jest najwięcej, bo przyjeżdżają mieszkańcy powiatu, którzy np. przy okazji wizyty na miejskiej Targowicy chcą podzielić się z potrzebującymi 450 ml płynu, którego nie można sztucznie wytworzyć. A w wakacje jest jeszcze bardziej potrzebny, bo dochodzi do większej liczby wypadków. Krew potrzebna jest także podczas planowych operacji, a latem spada liczba oddań, krwiodawcy też mają wakacje. Stąd SMS-y z prośbą o pojawienie się w punkcie pobrań.

[CZYTAJ] Pół miliona za zwolnienie z pracy dla byłego prezesa. Oto rachunek za zmianę władzy

krwiodawstwo

(fot. ilustracyjne)

Jak widać w Radomsku na apel odpowiedziało wiele osób, ale dzisiaj musieli odejść z niczym. - To pierwszy taki przypadek od kilkudziesięciu lat - słyszymy od pielęgniarki, która miała dzisiaj pobierać krew. - W czwartki zawsze jesteśmy przygotowani na większą liczbę oddających, jest nas więcej, lekarz był umówiony, ale to sytuacja losowa. Niestety, jelitówka zaatakowała jego i jego rodzinę. Nie było czasu na zorganizowanie zastępstwa. Dzisiaj radziliśmy, żeby jechać do Częstochowy, bo tamten punkt w czwartki czynny jest do 14. To naprawdę pierwsza taka sytuacja od bardzo, bardzo dawna.

Slider