Nauczyciele: zostaliśmy spoliczkowani. Strajk w szkołach prawie pewny

Dział: Polityka
26/02/2019 - 09:14

Do piątku prawdopodobieństwo strajku w szkołach wynosiło 90 procent - ocenia przewodniczący ZNP w Radomsku Adam Młynarski. - Od weekendu jest takie samo, ale wydaje się, że nauczyciele są jeszcze bardziej zdeterminowani, żeby był jak najbardziej odczuwalny dla rządzących

 strajk szkola

W sobotę odbyła się konwencja Prawa i Sprawiedliwości, a w poniedziałek poseł Anna Milczanowska przedstawiła nowe propozycje partii, m.in. 500+ na każde dziecko i trzynastka dla emerytów i rencistów. - Środowisko czuje się, jakby zostało spoliczkowane - komentuje Adam Młynarski. - Oczywiście nie mamy nic przeciwko tym rozwiązaniom, bo są potrzebne, ale to zwykłe kupowanie wyborców.

Szef radomszczańskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego mówi, że od początku w rozmowach nauczyciele od minister edukacji Anny Zalewskiej słyszą, że w budżecie państwa nia ma pieniędzy na podwyżki. - A teraz nagle słyszymy, że znalazlo się 40 miliardów. Środowisko poczuło się, jakby zostało spoliczkowane. I jest jeszcze bardziej zdeterminowane.

To oznacza, że scenariusz polegający na tym, że w dniu egzaminów gimnazjalnych i egzaminów ósmoklasistów, nauczyciele nie będą pracować, jest bardzo realny. Będą w szkołach, ale nie będą wykonywać swoich obowiązków. A wielu z nich znajdzie się w komisjach, które mają przeprowadzić egzaminy.

Jak mówi nam Adam Młynarski, do końca tego tygodnia potrwają mediacje, od początku marca w szkołach odbędą się referenda strajkowe. Nauczyciele wypowiedzą się, czy chcą strajku czy nie. - Nie zdecyduje Młynarski albo Broniarz, tylko środowisko. Będziemy rozmawiać z rodzicami, żeby znać ich zdanie na ten temat. Strajk może rozpocząć się wcześniej i zostać przedłużony na czas egzaminów, choć mamy nadzieję, że jednak wcześniej ktoś usiądzie z nami do realnych rozmów, bo teraz tylko powołuje się kolejne komisje i nic z tego nie wynika.

Adam Młynarski dodaje, że nauczyciele są w stanie ustąpić trochę w swoich żądaniach, bo na tym polega kompromis. I że walczą nie tylko o podwyżki swoich pensji, i pensji innych pracowników oświaty, ale o zwiększenie nakładów na oświatę dla samorządów. - Już dzisiaj wiadomo, że nie będzie pieniędzy dla samorządów na 5-procentową podwyżkę dla nauczycieli w przedszkolach, któraprzewidziana jest od wrzesnia, i samorządy będą musiały znaleźć te środku we własnych budżetach. Jak widać sytuacja jest bardziej złożona, i nie chodzi tylko o podwyżki płac, jak wielu woli to widzieć.