MOPS pisze do policji, żeby ścigali alimenciarzy. W tym roku już 167 razy

Dział: Aktualności
20/02/2021 - 11:40
Alimenciarze to ci, którym sąd wyrokiem nakazał płacić na utrzymanie dzieci, ale tego obowiązku unikają. Jeśli nie zapłacą trzy razy, rusza system, który ma ich zmusić do wywiązywania się z obowiązku. W Radomsku liczba tych, którzy płacić nie chcą, z roku na rok ubywa, choć niewiele.

Początek roku to więcej pracy dla radomszczańskich policjantów, tych pracujących w powiecie, którzy muszą alimenciarzy ścigać. Jak słyszymy, od 1 stycznia prawie codziennie wpływają nowe wnioski. Piszą je pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. MOPS wypłaca zasiłek alimentacyjny matkom tych dzieci, których ojcowie nie płacą. Jak słyszymy od wicedyrektor MOPS-u Małgorzaty Rzeźniczak, w tym roku takich wniosków - z art. 209 - było 167.

Sprawy kumulują się na początku roku. Dlaczego? Bo wiąże się to z nowym okresem zasiłkowym, który rozpoczyna się zawsze we wrześniu. Wtedy matki - dużo rzadziej ojcowie - przychodzą do MOPS-u z wyrokiem z sądu i zaświadczeniem od komornika, że ten nie jest w stanie ściągnąć z dłużnika alimentów. Zaczyna się cała procedura. Trzeba ustalić, dlaczego dłużnik nie płaci, sprawdzić jego sytuację, wezwać, porozmawiać. Pracownik MOPS-u kontaktuje się z różnymi instytucjami ustalając sytuację dłużnika, np. z Powiatowym Urzędem Pracy. Tam pyta, czy jest zarejestrowany jako bezrobotny, a jeśli tak, to czy szuka pracy. I ze starostwem, bo to może dłużnikowi odebrać prawo jazdy.

matka i dziecko

Fot. Pixabay, zdjęcie ilustracyjne

Jak mówi dyrektor Rzeźniczak, z roku na rok widać, że więcej alimenciarzy próbuje sytuację wyjaśnić, stara się o rozłożenie zaległości na raty. Jeśli to możliwe, MOPS wychodzi im naprzeciw. Jednak urzędnicy muszą stosować się do przepisów i postępować zgodnie z instrukcjami. Jednym z ich obowiązkow jest zawiadomienie policji o uchylaniu się od obowiązku alimentacyjnego, za co grozi grzywna, areszt albo rok więzienia. Jeśli uchylanie się powoduje, że „naraża osobę uprawnioną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych”, można trafić do więzienia nawet na 2 lata.

Policjanci muszą alimenciarzy wzywać i wszczynać postępowania. Niektóre sprawy trafiają też do prokuratury.

[CZYTAJ] Uwaga, ślisko! W Józefowie pod Radomskiem zderzyły się dwa samochody

W 2020 roku z radomszczańskiego MOPS-u wyszło:

  • 10 wniosków o odebranie prawa jazdy alimenciarzom
  • 8 wniosków o zwrot uprawnień, bo ich właściciele zaczęli spłacać swoje długi
  • 20 wniosków do Prokuratury Rejonowej
  • 25 do PUP-u
  • 39 decyzji o uchylaniu się od płacenia alimentów.

Dłużnikowi alimentacyjnemu można zająć nawet 60 procent wynagrodzenia. Jak mówi dyrektor Rzeźniczak, taka perspektywa często przemawia alimenciarzom do wyobraźni. Wtedy zaczynają szukać rozwiązania.