Nieoczyszczone ścieki wprost do Radomki. „Przez ulewy i mieszkańców”

Dział: Tylko u nas
18/11/2020 - 13:19
W ostatnim dniu października miejska oczyszczalnia zrzucała ścieki bezpośrednio do Radomski. Śnięte ryby u ujścia Radomski do Warty zauważył wójt gminy Radomsko. Sytuację kontrolował Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. PGK potwierdza, że zdarzenie miało miejsce. Tłumaczy to ulewami i nielegalnym podłączaniem przez mieszkańców kanalizacji deszczowej do sanitarnej
Katarzyna Snochowska, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Informację o zanieczyszczeniu ujścia Radomki do Warty przekazał straży pożarnej jeden z mieszkańców powiatu w sobotę 31 października. Dyżurny z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej poinformował o możliwym skażeniu Romana Radczyca, wójta gminy Radomsko, bowiem skażenie zostało dostrzeżone na terenie, którym zarządza.

- Dostałem informację ze straży pożarnej. Pojechałem na miejsce. Zlokalizowaliśmy wraz ze strażakami miejsce wycieku. Okazało się, że to zrzut z miejskiej oczyszczalni ścieków. Po oględzinach powiadomiłem sztab zarządzania kryzysowego - mówi Roman Radczyc.

Śnięte ryby

Wójt skontaktował się z Powiatowym Centrum Zarządzania Kryzysowego w Radomsku. Sprawą zajęła się Jadwiga Brzeska, odpowiadająca w sztabie za ochronę środowiska. Powiadomiła o prawdopodobnym skażeniu Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Łodzi z Delegaturą w Piotrkowie Trybunalskim. Samo zanieczyszczenie było skutkiem zrzutu wody do Radomki przez miejską oczyszczalnię ścieków.

- Najpierw wójt powiadomił nas o śniętych rybach na styku Radomki i Warty, w okolicach Dąbrówki. Drugi sygnał pochodził od dyżurnego Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej - mówi Wioletta Bąk, rzecznik prasowy Starostwa Powiatowego w Radomsku.

Zgodnie z procedurą, po zgłoszeniu o zanieczyszczeniu inspektorat przeprowadził kontrolę w samej oczyszczalni oraz pobrał próbki z Radomki. Kontrola odbyła się jeszcze tego samego dnia, kiedy wpłynęło zawiadomienie.

SNIETE RYNY RADOMSKA 1

Śnięte ryby u ujścia Radomki do Warty, 31 października 2020

- Byliśmy na czynnościach kontrolnych, interwencyjnych, w samej oczyszczalni, ale pobraliśmy też próby z Radomki. Powiadomienie otrzymaliśmy od sztabu kryzysowego z Radomska. Mieliśmy informację, że zgłosił to jakiś wójt. Inspektorzy dokonali na miejscu oględzin, zleciliśmy Centralnemu Laboratorium Badawczemu pobranie prób i wykonanie analiz ścieków i wody w Radomce i Warcie. Uzyskaliśmy wyjaśnienia od kierownictwa PGK. Ze wstępnych ustaleń wynika, że nastąpiło wyniesienie osadu. Skutkiem tego było zwiększenie zawiesiny w odprowadzanych ściekach. Kierownictwo PGK wyjaśniało, że nastąpiło to wskutek ulewy - mówi Piotr Nowakowski, kierownik działu inspekcji delegatury WIOŚ w Piotrkowie Trybunalskim.

Długotrwałe, intensywne opady miały doprowadzić do kontrolowanych zrzutów wody. - To spowodowało uruchomienie się tzw. bypassu, czyli przepuszczenie ścieków, z pominięciem całej technologii oczyszczania, do Radomki. Wstępnie stwierdziliśny, że w końcowym odcinku rzeki Radomki, przed ujściem do Warty pojawił się osad, którego tam być nie powinno. Na pewno miało to charakter zanieczyszczający, być może lokalny, ale musimy jeszcze poczekać na wyniki - mówi Piotr Nowakowski.

Trudno to nazwać awarią

Z ustaleń inspekcji wynika, że ścieki nieoczyszczone odprowadzono prosto do rzeki. Wyniki pomiarów zanieczyszczeń powinny być dostępne w przyszłym tygodniu. Inspekcja będzie jeszcze wyjaśniać szczegóły zaistniałej sytuacji.

- Z wyjaśnień PGK wynika, że nastąpiła infiltracja wód gruntowych do kanalizacji. To nie jest samo w sobie czymś rzadkim. PGK zapewnia, że oni z tym walczą. Nie wiem, czy my będziemy mogli pomóc w tej walce. Uważamy, że trzeba będzie podjąć jakieś kroki, żeby zminimalizować w przyszłości takie ryzyko - mówi Nowakowski.
O sytuację kryzysową zapytaliśmy kierownictwo Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Radomsku.

- Trudno to nazwać awarią. To są sytuacje, gdy pojawia się nawalny deszcz. Większość oczyszczalni ścieków ma zabezpieczenie typu zbiornik retencyjny z układem przelewowym. Gdy następuje zbyt duży zrzut ścieków i wody w kierunku oczyszczalni, gdzie system pompowy nie jest w stanie tego przepompować, zostaje to zrzucone przez górną część zbiornika retencyjnego - wyjaśnia Zbigniew Rybczyński, wiceprezes PGK w Radomsku.

Jedną z przyczyn nadmiaru ścieków, jak wskazuje Zbigniew Rybczyński, ma być nielegalne podłączanie przez mieszkańców kanalizacji deszczowej do sanitarnej. Chodzi na przykład o systemy odwadniania posesji, systemy rynnowe, itp. Jeśli przychodzi ulewa, moce przerobowe oczyszczalni nie dają rady.

- W tej sytuacji z końca października, jak wynika z naszych danych, wzrost ilości ścieku napływającego na oczyszczalnię wyniósł grubo o ponad 100 procent. Taka sytuacja nie powinna się w ogóle zdarzać. To jest kwestia kontroli i karania mieszkańców za podłączenie się, na przykład wpustów dachowych, do kanalizacji sanitarnej. Za to odpowiada urząd miasta i policja - mówi prezes Rybczyński.