[LIST] Karta Nauczyciela jest dzisiaj zbędna

Dział: Aktualności
14/04/2019 - 15:13

Co sądzicie o strajku nauczycieli? Popieracie, jesteście przeciw? Dyskutujmy. Bez obrzucania się inwektywami. Jeśli chcieliby Państwo włączyć się w dyskusję, piszcie na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Listy nie mogą być anonimowe, choć dane można zastrzec do wiadomości redakcji.

Oto kolejny głos w dyskusji:

W nawiązaniu do opublikowanego na stronie radomszczanska.pl listu radomszczanki, pragnę przedstawić swój punkt widzenia na naszą współczesną edukację. List internautki oceniam jako agresywny z podtekstem osobistej urazy wobec nauczycielek prawdopodobnie swojego dziecka. Agresja pisana i mówiona z różnymi podtekstami osobistymi nic nie wnosi do dyskusji o systemie nauczania w naszym kraju.

Doczekaliśmy się czasu, w którym pojawia się wniosek, że trzeba coś z tym problemem zrobić. Wszystkim, poza pracującymi nauczycielami, zaczyna przeszkadzać Karta Nauczyciela. Uważam, że jest ona przeżytkiem minionej epoki socjalizmu. Wówczas miała swój sens istnienia, wpisywała się w tamten system edukacji. Odeszli do wieczności nauczyciele, którzy ją tworzyli i stosowali, następcy próbowali i próbują nadal uchronić i zachować określone w niej prawa i przywileje. Niestety, w dzisiejszych realiach gospodarczych kraju, Karta jest jak przysłowiowy "kwiatek do kożucha", ni przypiął ni przyłatał.

Wspomnienie: moje pokolenie miało to szczęście, że doświadczyło jeszcze nauki nauczycieli ukształtowanych w przedwojennej Polsce, po okupacyjnych przeżyciach II wojny. Byli nauczycielami co się zowie. Przygotowanie zawodowe czyli merytoryka i metodyka w poszczególnych przedmiotach, osobista kultura i troska o ucznia i poziom nauczania była odczuwalna na każdym kroku, tak na szkolnym korytarzu jak i w klasach i poza szkołą. Byli autorytetami dla uczniów, rodziców i dla swych powojennych adeptów w zawodzie. Nie w głowie im była Karta Nauczyciela. Uczyli, mieli z tego satysfakcję i szacunek w środowisku.

strajkszkolny

Powrót do realu: Dziś zawód nauczyciela stał się zawodem trudnym i niewdzięcznym zawód opanowały kobiety. Nie można dziś mieć do pań nauczycielek pretensji o poziom nauki. Robią co mogą w tej rzeczywistości. Uczniowie, rodzice i programy nauczania zmieniły się zasadniczo, warunki pracy pogorszyły się. Są urzędnikami, pracownikami jak w każdym innym zawodzie. Borykają się z takimi samymi problemami zawodowymi, rodzinnymi, osobistymi jak w innych zawodach.

Tam jednak nie obowiązuje Karta Nauczyciela. Podobne prawa i przywileje są określone w tzw. służbach mundurowych, celnych i skarbowych. Tam każda bieżąca władza dba, aby służący się nie buntowali, bo to wówczas źle świadczy o tej władzy. Więc zamiast obecnej Karty Nauczyciela należało by stworzyć państwową służbę edukacyjną i traktować nauczyciela jako funkcjonariusza państwowego. Problem w tym, że rządzący nie są tym zainteresowani, a nauczyciele też chyba nie są specjalnie zainteresowani aby tak podnosić swój status zawodowy. Wszak służba to służba, dyspozycyjność bezdyskusyjna, choć kasa zupełnie inna.

Mamy w Polsce bardzo dużo szkół tak podstawowych jak i średnich społecznych. Nie pracują w nich przypadkowi wolontariusze, tylko tacy sami nauczyciele jak w szkołach publicznych, jakoś sobie nie krzywdują, Karta Nauczyciela ich nie chroni. Wniosek nasuwa się sam. Karta Nauczyciela jest dzisiaj zbędna. W Polsce są dwa systemy państwowe, które sie nie sprawdzają w realu. Służba zdrowia i edukacja szkolna. Lekarz aby godnie żyć, obok etatu w placówce publicznej musi dorabiać ćwierć etatami w prywatnych przychodniach i gabinetach. Każdego dnia przychodzi do pracy zestresowany i zmęczony, co odbija się na opiece chorego.

Nauczyciel, aby godnie żyć, oprócz etatu w szkole musi dorabiać godzinami w innych placówkach, zajęciami poza szkolnymi, korepetycjami. Każdego dnia przychodzi do szkoły zestresowany i zmęczony co odbija się na cierpliwości i życzliwości wobec ucznia i poziomie nauczania. Oba systemy są od lat krytykowane, lekceważone i poniżane przez rządzących, nie ma woli ani transparentnej wizji jak je usprawnić, tak u polityków jak i w obu środowiskach zawodowych. Systemu szkolnego nie zreformują rodzice i politycy a systemu służby zdrowie nie zreformują pacjenci i politycy. Pomysły muszą wyjść od zainteresowanych, pracujących w tych systemach. Ryba zawsze psuje się od głowy nie od ogona.

Grzegorz