[LIST] Jestem przeciwna, by nauczyciele dostali podwyżki po równo. Miernoty też?

Dział: Aktualności
13/04/2019 - 09:57

Wczoraj w Radomsku odbył się więc poparcia dla strajkujących nauczycieli. Otrzymaliśmy list w tej sprawie. Jeśli chcieliby Państwo włączyć się w dyskusję, piszcie na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Listy nie mogą być anonimowe, choć dane można zastrzec do wiadomości redakcji.

"Wczoraj w Radomsku odbył się wiec poparcia dla nauczycieli. Jestem przeciwna, by z moich podatków otrzymywali wynagrodzenie - podwyżkę - miernoty. W każdym innym zawodzie, gdzie nie ma ochrony w postaci karty nauczyciela - np. hydraulika, ślusarza, urzędnika - miernota wyleciałaby z hukiem z roboty. Nauczyciel nie - chroni go karta nauczyciela.

Patrzę na udostępnione wczoraj przez nauczycieli jednej ze szkół zdjęcia protestujących i widzę, że najbardziej aktywne są osoby, które delikatnie mówiąc, w procesie edukacji się nie wyróżniają. Ponadto obserwując przebieg strajku w Radomsku wydaje mi się, że najbardziej roszczeniowi są nauczyciele podstawówek, bo w średnich to jednak chyba wielu realizuje z uczniami jakąś misję.

Swoje doświadczenia opiszę na przykładzie jednej tylko radomszczańskiej szkoły, ale jak rozmawiam ze znajomymi, to w innych jest podobnie.

WIEC5

(Wiec poparcia dla nauczycieli odbył się w piątek o godz. 19 na pl. 3 Maja)

Nauczycielka pierwsza - uczy przedmiotów nazwę to twórczych - ma problem z koncentracją na tym, co ważne. Chciałaby chyba działać na różnych niwach, ale czasu jest tylko tyle ile się ma. Przez to zdarzało się jej zapomnieć wysłać zgłoszenia prac uczniów na konkursy. Prace wymagały czasu i były pracochłonne. Tak jest jednak, gdy nie odnalazło się chyba jeszcze swojej drogi. Pani organizowała kółko zainteresowań, które zostało zlikwidowane, bo nie było chętnych. Chwila - chętni byli, ale jak nauczyciel raz, drugi, trzeci się nie pojawia, bo ma jakieś inne zajęcia, chyba ciekawsze niż rozwijanie pasji w uczniach, to i uczniom się odechciało.
Nie da się odnosić sukcesów, dawać jakości, nie poświęcając całej swojej uwagi na przedmiocie działania - to proces edukacyjny. Można oczywiście pędzić przez zawodowe życie po łebkach. Jestem gotowa płacić za jakość – tak, to działa w każdej branży - tylko nie w edukacji.

Druga Pani nauczycielka, dumnie prężąca się do zdjęcia ze strajku, gdy grupa uczniów poszła poprosić, żeby zanim zrobi klasówkę przerobiła z nimi powtórkę jeszcze raz, bo nie rozumieją, odpowiedziała, że jeśli do tej pory nie zrozumieli, to już nie zrozumieją. Sprawdzian został przeprowadzony, oceny - można się domyślać. Uczniowie chyba już nie mają szansy, by ten materiał przyswoić, bo nauczyciel im tego prawa odmawia.
Kolejna Pani - zdarza się jej zgubić sprawdziany, które ma ocenić, a na lekcji po zadaniu uczniom pracy zająć się... farmą. Cóż może być ciekawszego niż przepołowienie krów i zbiór płodów rolnych we własnym smartfonie? Na pewno nie to, co mają do powiedzenia uczniowie.

Są też nauczyciele, którzy są zawsze pełni pasji i zaangażowani w każdego niemal ucznia. Ci powinni zarabiać więcej i otoczeni powinni być splendorem.

W całym tym proteście jest jeszcze jeden smutny aspekt - polityka. Bo nauczyciele muszą sami uderzyć się w pierś i postanowić o swojej naprawie, ale do tego potrzebna jest wizja, a jakoś nikt z nas nie usłyszał do tej pory, jaką oni mają wizję szkoły i siebie w niej oraz swoich podopiecznych. Za dobrą wizję, pełną poświęcenia i pracy jesteśmy w stanie płacić wiele.

Rodzice też powinni uderzyć się w pierś i powiedzieć, czego oczekują. Nie występować w roli petenta, dla którego wszystko jest w porządku do momentu, aż nie okaże się, że nasz synuś czy córunia przestaną być pępkiem świata.

I jeszcze jedno: chrońmy edukację od polityki, bo ona ogłupia. Już okazuje się, jak to u nas, że mamy 40 mln fachowców od edukacji. Zobaczę jak to dziś będzie wyglądało i jestem się w stanie założyć, że znów te same osoby będą zabierały głos na wiecu i do mediów, bo przecież znają się na wszystkim, a wy - media - macie też określoną misję do spełnienia i musicie właśnie te, a nie inne osoby promować.

Nie tylko edukacja, polityka, czy samorząd jest w miasteczku powiatowym na bylejakim poziomie. Media niestety też do niego dobijają. Choć nie muszą, ale tak jest łatwiej. A przecież o to chodzi, by nie było za trudno żyć."

Imię i nazwisko do wiadomości redakcji