Kornacki: Przeżyłem covidowy rollercoaster. To nie jest żadna grypa [Rozmowa]

Dział: Treść płatna
10/04/2021 - 07:25
Mam kolegę, który nie jest lekarzem, ale pracuje w służbie zdrowia i widział niejedno zdjęcie rentgenowskie. Kiedy zobaczył zdjęcie moich płuc, to najzwyczajniej w życiu się popłakał - Gazeta rozmawia z Tomaszem Kornackim, sekretarzem starostwa powiatowego, o tym, jak przechodził Covid-19

GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Kiedy w Polsce stwierdzono pierwsze przypadki koronawirusa zastanawiał się pan, kiedy to pana dopadnie?

TOMASZ KORNACKI: - Z działaniami dotyczącymi przygotowania naszego powiatu do pierwszej fali covidu, choć nie bezpośrednio z samą chorobą, miałem styczność wiosną zeszłego roku w pracy. Dużo wtedy pomagałem szefowej (starosta Beata Pokora - dop. red.) oraz wydziałowi zarządzania kryzysowego. Pewnie, że chyba każdy z nas, dopóki nie zachoruje, jest przekonany, że choroba go nie dotyczy. Ze mną było podobnie. Przecież to się może przydarzyć innym, ale ja jestem jeszcze w miarę młody, zdrowy, silny, mnie to na pewno ominie. Nie powinniśmy się oszukiwać: zdecydowana większość z nas ma właśnie takie myśli. Chorują inni, ja przejdę przez to suchą stopą. Naiwne? Jak najbardziej. Zawsze mamy kontakt z ludźmi, nie jesteśmy tu sami. I to jest tylko kwestia czasu. Covid może dopaść każdego z nas, bez wyjątku.

W starostwie mieliście fale zachorowań. Po stwierdzeniu jednego przypadku wiadomo było, że za chwilę chora będzie połowa wydziału. Albo cały. I ci wszyscy, którzy mieli z nimi kontakt.

- Ja się załapałem, że tak powiem, w pierwszym pakiecie…

Gorzej poczuł się kolega z pracy, za chwilę koleżanka mówi, że się słabo czuje. Pomyślał

Pozostało 90 % tekstu
Jesteśmy najbardziej radomszczańscy na świecie

Czytaj Gazetę Radomszczańską gdziekolwiek jesteś