Ciucholand, second hand, tania odzież, lumpeks, szmateks i - koronawirus

Dział: Aktualności
18/10/2020 - 17:10

Wielość określeń sklepów z używaną odzieżą świadczy o ich popularności wśród klientów. Wystarczy się przejść po mieście, aby dostrzec, że jest ich niemało. W samym Radomsku przynajmniej kilka.

clothes 5371410 1920

(Pixibay)

Na początku epidemii, gdy nastąpił lockdown, zamknęły się także lumpeksy. Z czasem zaczęły się powoli otwierać. Ale koniunktury sprzed epidemii już nie było. Tak jest do dzisiaj.
- Jest słabo, bardzo słabiutko. Zamknęłam na czas epidemii. Już od kilku miesięcy mam otwarte, ale klientów, jak widać, nie ma. Przed epidemią był normalny ruch, teraz pusto – mówi właścicielka punktu przy ul. Przedborskiej.

Dlaczego się tak dzieje?
- Ludzie się boją kupować takie ubrania, bo się boją koronawirusa. Ale przecież one są dezynfekowane. Ja zamawiam w hurtowni na kilogramy. Przychodzą do mnie już zdezynfekowane – mówi sprzedająca.

Popularność używanej odzieży wynika z faktu możliwości znalezienia w nich rzeczy unikatowych. Kiedyś większość wstydziła się zakupów w takich sklepach, bo kojarzyły się z ubóstwem. Obecnie mit biedy ustąpił modzie na odzież używaną, bo wpisuje się ona w trend ekologiczny i ekonomiczny.
- Po co mam wydawać pieniądze na nowe ciuchy w markowych sklepach, które ponoszę może kilka tygodni, a góra pół roku, jak mogę ze kilkanaście złotych kupić coś fajnego?

Później nie wyrzucam tych ubrań do śmieci, tylko do kontenerów. I jeszcze mogą komuś posłużyć – mówi Patrycja, uczennica klasy drugiej liceum.
W ciucholandach kupują także osoby w średnim wieku. Przeważnie kobiety.
- Wydaje mi się, że mam do tego dryg. Umiem znaleźć coś naprawdę fajnego, co wygląda jakby kosztowało majątek. Nie to, że mnie nie stać, ale po prostu później nie mam skrupułów, jak się czegoś pozbywam – śmieje się Ewa, mama dwojga nastolatków.

Na pytanie, czy kupuje także teraz, w czasie epidemii, mówi:
- Chyba rzeczywiście ostatnio nie chodziłam do ciucha. Tak trochę nie miałam czasu, ale też może trochę się boję. Bo nie mam pewności, jak długo koronawirus może się utrzymywać w materiale. Fakt, że piorę te rzeczy, ale zanim to zrobię, to przecież ich dotykam – mówi Ewa.

Sprzedawcy w sklepach z używaną odzieżą wskazują, że każdy z klientów powinien zabezpieczyć dłonie rękawiczkami i zachować dystans od innych osób, a po przyjściu do domu zwyczajnie wyprać ubrania.

Ostatnio sprzedaż używanej odzieży przeniosła się do internetu. Pojawiły się aplikacje, w których klient jednocześnie może być także sprzedającym.