600 podpisów pod petycją: Czy remont to pretekst do likwidacji przychodni?

Dział: Aktualności
09/02/2019 - 15:28

Około 600 osób podpisało się pod petycją przeciwko likwidacji przchodni lekarskiej przy ul.Bugaj (mieści się w budynku Zespołu Szkół Ekonomicznych). To 10 procent pacjentów, którzy się w niej leczą, a akcja trwa

W środę rozpoczęła się spontaniczna akcja zbierania podpisów pod pismem, które skierowane jest do zarządu powiatu. Zaczęła się, kiedy lekarze pracujący w przychodni, i leczący się w niej pacjenci, dowiedzieli się, że zrodził się plan likwidacji placówki. W odpowiedzi na stronie interernetowej Starostwa Powiatowego w Radomsku pojawiła się informacja, że owszem, są pewne przymiarki do zracjonalizowania wykorzystania powierzchni w placówkach podległych starostwu, ale to na razie plany. I nie wiadomo jeszcze co z nich wyniknie. Członek zarządu Fabian Zagórowicz zapewniał, że pancjenci nie pozostaną bez pomocy.

- Zapewnienia zapewnieniami, a rzeczywistość rzeczywistością - komentuje pani Anna, która jest do przychodni zapisana od lat. - Trzeba brać pod uwagę ludzi, a nie tylko słupki liczb i wynik, czy coś się opłaca, czy nie.

Inny pacjen, pan Dariusz, wylicza: - Leczę się tu ja, moja żona, tu przychodzimy z córką, kiedy się przeziębi. I co? Nagle mam się przepisać z rodziną do przychodni przy Armii Krajowej, bo ktoś wpadł na ten durny pomysł? Mam jeździć tam, bo ludziom w powiecie zabrakło wyobraźni? A może empatii? - nie kryje irytacji.

- Leczy się tu około 6 tysięcy ludzi - mówi pani Anna. - Ja na przykład nie mam prawa jazdy, nie pojadę w inne miejsce, autobus jest tylko w określonych godzinach. A osoby starsze? Przyzwyczajone do swoich lekarzy, którym ufają, do gabinetów, do miejsca, mają szukać nowej przychodni? Przecież w tej prywatnej przy Mickiewicza nie starczy miejsca dla 6 tysięcy ludzi! Jak oni to sobie wyobrażają?!

Pacjenci się podpisują, a poseł PiS Anna Milczanowska pisze do zarządu powiatu. Treść pisma pokazała na swoim profilu na Facebooku. 

pismo AM zarzad powiatu

- My się nie poddamy - zapewnia pani Anna. - Będziemy walczyć, bo to ważna dla nas sprawa. Boimy się jednak, że ludzie w starostwie zechcą wziąć nas na przetrzymanie. Mówią, że trzeba wykonać remont. Może i trzeba, ale można założyć, że to pretekst do likwidacji. Jak już przeniosą gabinety, jak ludzie pójdą do innych przychodni, to oni po remoncie powiedzą, że wszyscy mają opiekę, a w naszej przychodni będzie teraz coś innego.