„Bijące serce węża zalane alkoholem". Z Radomska przez Wrocław do Wietnamu

Dział: Treść płatna
27/02/2021 - 08:49
Jestem tu najwyższy, bo mam ponad 180 cm wzrostu. Kuchenny okap mam na wysokości klatki piersiowej. Łóżko co nieco za krótkie. Do ryżu się nie przyzwyczaiłem, a tu w sklepie nie ma pierogów czy gołąbków. Nawet pszennej mąki. Taki jest Wietnam - radomszczanin Tomasz Tramś opowiada, jak żyje się kilka tysięcy kilometrów od naszego miasta i dlaczego tam poleciał
Janusz Kucharski, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

- Pierwsze, co czujesz wysiadając z samolotu, to temperatura. Na południu, w Sajgonie, to 40 stopni. I wilgotność powietrza, która powoduje, że już po kilku minutach jesteś cały mokry, a ubranie lepi się do ciała. Jeśli chcesz przetrwać taki dzień wychodząc z domu musisz pamiętać, żeby zabrać ze sobą kilka na zmianę. Chyba, że masz komfort i pracujesz w pomieszczeniu z klimatyzacją.

Miały być dwa tygodnie

Tomasz Tramś, ojciec dwójki dzieci, Hani i Jasia, mąż Anny, która pochodzi ze Śląska, najpierw z Radomska przeprowadził się do Wrocławia. Pracował dla kilku firm, w końcu jedna z nich zaproponowała, żeby pojechał na dwa tygodnie do Wielkiej Brytanii i tam pomógł „ogarnąć” temat w jednej z fabryk. Ogarnął, ale nie w dwa tygodnie, a w dwa lata. Potem szef zaproponował,

Pozostało 90 % tekstu
Jesteśmy najbardziej radomszczańscy na świecie

Czytaj Gazetę Radomszczańską gdziekolwiek jesteś