Praca dla swoich: „Żeby dostać robotę w samorządzie, ktoś cię musi wprowadzić"

Dział: Aktualności
21/01/2021 - 20:45
Jak  widzę dziewczynę po religioznawstwie na dobrym stanowisku i świetnie wykształcone na kasie w Biedronce, to myślę, że coś tu nie gra. Ale z drugiej strony: ile osób korzysta ze znajomości, gdy tylko może?
Andrzej Andrysiak,  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ten temat doprowadza radomszczan do białej gorączki, bo pracę po znajomości uznajemy za przekleństwo i syndrom upadku: kraju, rządów, władz, miasta i nas samych. Bo przecież powinno być inaczej. Bo wykorzystywanie najpierw znajomości jest naganne i niemoralne. Ale jeśli tak jest w istocie, spytać najpierw wypada: czy niemoralny jest tylko ten, co pracę po znajomości daje, czy także ten, co o nią prosi.

Zostawmy na razie stanowiska polityczne, to temat na osobny tekst. Wielu uważa, że powinni obejmować je jacyś wyidealizowani fachowcy wyłonieni w konkursach, jednak prawda jest taka, że szef, czy to w prywatnej firmie, czy państwowej, bierze odpowiedzialność za wybór - nazwijmy to - kadry zarządzającej. W przypadku wójta, starosty, prezydenta - odpowiedzialność polityczną. I powinien obsadzać spółki, urzędy czy rady nadzorcze ludźmi, którzy będą realizowali jego politykę. Nie swoją.

Skupmy się na pozostałej części rynku pracy. A raczej dwóch, bo z rozmów, które przeprowadziliśmy, wynika, że prywatny rządzi się tutaj innymi prawami, niż samorządowy.

Poprosiliśmy na Facebooku o kontakt osoby, które chciałby o pracy po znajomości w Radomsku z nami porozmawiać. Odzew był natychmiastowy. Wymienialiśmy się mailami, rozmawialiśmy. (Każda chciała zachowania anonimowość, bo „wie pan...”). Interesowała nas skala tego zjawiska. mechanizm i przyczyny. Bo sam fakt jego istnienia

Pozostało 90 % tekstu
Jesteśmy najbardziej radomszczańscy na świecie

Czytaj Gazetę Radomszczańską gdziekolwiek jesteś