Policjanci wciąż pilnują domu poseł Milczanowskiej. Od października, od Strajku Kobiet

Dział: Aktualności
24/02/2021 - 08:39
Policjanci z Radomska mają w swoim codziennych zadaniach patrolowanie ulicy, przy której mieszka poseł Anna Milczanowska, w nocy i kilka razy w ciągu dnia.  

Zaczęło się od ustawiania zniczy przed biurem poselskim Anny Milczanowskiej na placu 3 Maja pod koniec października. W jednej z pierwszych manifestacji przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji uczestnicy protestów przeszli pod dom poseł Prawa i Sprawiedliwości. Oczywiście w asyście policji. I jak się okazuje policjanci mają w swoich codziennych zadaniach patrolowanie tej ulicy w nocy i kilka razy w ciągu dnia.

Strajk Kobiet był w Radomsku bardzo widoczny. Wybuchł w październiku ubiegłego roku, po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Poseł Milczanowska podpisała się po wnioskiem grupy posłów do TK. Kobiety, i nie tylko, bo nie brakowało też mężczyzn, powiedziały "nie" i wyszły na ulicę. Przed domem poseł doszło nawet do emocjonalnej wymiany zdań z siostrą i jednym z synów Anny Milczanowskiej.

Już od pierwszego dnia policjanci dostali zadanie ochraniania domów posłów PiS. Także radomszczańscy. Minęło kilka miesięcy, a od jednego z sąsiadów radomszczańskiej poseł słyszymy, że policja jest w tej części miasta o wiele częściej niż kiedyś. - To raczej spokojna ulica, wiele się tu nie dzieje, ruchu dużego nie ma, ludzie się raczej dobrze znają, więc od razu ich widać - mówi radomszczanin. - Radiowóz wjeżdża raz z jednej, raz z drugiej strony, i jedzie sobie powoli, policjanci obserwują co się dzieje. Rozumiem, że to ich praca, ale przecież bardziej potrzebni są chyba w innych miejscach. No i jeszcze wszyscy za to płacimy.

Dostał pan robotę w PGK, bo jest w RdR? Bugdal: Ok, niech będzie

strajk kobiet przed domem poseł

Protestujący przed domem poseł. Fot. Zuza Bartnik

W naszych rozmowach z policjantami słyszymy, że tak, jest taki przykaz z góry, ale oni mówić nie będą. Są od wykonywania poleceń, a nie komentowania. I nie chcą kłopotów. Ale potwierdzają, że kiedy trwały protesty i jeszcze jakiś czas po nich policjanci byli na tej ulicy całą noc. Co oznacza, że jeden patrol był „wyjęty” ze służby. Teraz już tylko co jakiś czas przejadą ulicą, ale pilnować mają.

Zapytaliśmy więc oficjalnie: czy dom poseł PiS Anny Milczanowskiej jest ochraniany przez policję? Jeśli tak, to w jak sposób? Na czyj wniosek? Czy to jakieś inne zarządzenie i dotyczy też innych posłów? I ile kosztuje podatnika taka ochrona?

Otrzymaliśmy odpowiedź, bez szczegółów:

- Jednym z podstawowych zadań policji jest ochrona życia i zdrowia ludzi oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra - mówi komisarz Aneta Wlazłowska, oficer prasowy KPP Radomsko. - Ochrona ta dotyczy każdego człowieka, niezależnie od pełnionej funkcji, zawodu czy przekonań. Ponadto policjanci dbają o szeroko rozumiane bezpieczeństwo i porządek publiczny mieszkańców powiatu radomszczańskiego i dlatego są obecni i widoczni w różnych częściach miasta, powiatu. Na podstawie analizy bezpieczeństwa opracowywanej w komendzie cyklicznie zlecane są zadania do służby. Miejsca, w których dochodzi lub może dojść do zakłócenia ładu i porządku prawnego czy niszczenia mienia objęte są szczególnym nadzorem. Zatem, patrolowanie czy obserwacja wyznaczonego rejonu służbowego to codzienna taktyka działań policjantów

​Nie ma śladu pieniędzy po Factorze. „Może coś odzyskam, jak W. wyjdzie z więzienia?"