12 Dec

debata

Kandydaci na prezydenta Radomska rozmawiali w naszej redakcji o przyszłości miasta - gspodarce, podatkach, reitalizacji, budżecie obywatelskim. Zapis całej debaty w papierowym i e-wydaniu (http://gazrad.nazwa.pl/ewydanie/kup/5--2016) Gazety Radomszczańskiej. Pozniżej fragment na temat kultury.

 

EWA DRZAZGA: Walkę z bezrobociem trzeba rozpoczynać na poziomie szkoły. Od lat mówię o potrzebie wprowadzenia do szkół doradców zawodowych. Nie może tak być, że wszyscy kończą studia. Szkoły zawodowe zostały zniszczone. Trzeba to zmienić.


JAROSŁAW FERENC: Rewitalizacja centrum miasta nie powinna się wiązać z zamykaniem ruchu. Miasta Europy Zachodniej zamykały centra w latach 90, a w tej chwili się z tego wycofują.


JACEK GĘBICZ: To jest rok stracony. Jako przewodniczący rady miasta obserwuję, że przez ten rok, oprócz projektu rewitalizacji miasta, nie skierowano pod obrady rady żadnej strategicznej uchwały.


WIESŁAW KAMIŃSKI: Niskie zarobki? Musimy wiedzieć o jednym: nie mamy wyszkolonych ludzi, zawodowców w Radomsku. O tym trzeba rozmawiać. Pracodawcy nie mają w kim wybierać.


JACEK RAK: Jestem przeciwnikiem podnoszenia podatków. W Polsce podatek od nieruchomości jest podatkiem niesprawiedliwym. Ludzie biedni płacą od swojej chałupiny tyle samo, co ludzie, którzy mają nieruchomości o sporej wartości.


MAGDALENA SPÓLNICKA: Inne miasta dokonały olbrzymich zmian w swoich centrach, nie czekając na ustawę rewitalizacyjną. Pozyskały środki zewnętrzne i zmieniły oblicza. My ten czas przespaliśmy.

 

Tak czy inaczej w tym roku również będziemy mieć budżet obywatelski. Nie zdążymy poruszyć wszystkich tematów, ale chcielibyśmy choć chwilę porozmawiać o kulturze.

W. Kamiński: - Zachowujemy się kulturalnie.

Bardzo to budujące... Proszę państwa, jak myślicie czy powinniśmy bardziej iść w kierunku imprez masowych, takich jak Festiwal Zalewajki, Dni Miasta czy festiwali bardziej niszowych, takich jak Festiwal Różewicza. Może jakieś inne pomysły, jak te środki w budżecie dzielić.

J. Rak: - Zależy czemu mają te imprezy służy. Jestem przeciwnikiem takich wielkich imprez typu Święto Zalewajki, chyba że przerzucimy zupełnie koszty tej imprezy na restauratorów, sponsorów. Natomiast miasto może w jakiś sposób pomóc skoordynować działania. Natomiast ja bym poszedł bardziej w stronę programu rekreacji. To jest też bardzo istotna rzecz, ponieważ musimy wiedzieć, z jakimi propozycjami, do jakich ludzi wychodzimy. Np. czy ludzi, którzy pracują po 8-10 godzin satysfakcjonuje takie Święto Zalewajki czy może wolą rekreację fizyczną, żeby były jakieś ścieżki rowerowe, basen. Raczej w tę stronę bym szedł.

J. Gębicz: - Ja nie mam nic przeciwko czy to Dniom Radomska czy Świętu Zalewajki. Te imprezy się przyjęły, troszkę może bym zmodyfikował ich wydanie. Festiwal Różewiczowski z kolei jest rzeczywiście imprezą niszową, ale dobrze promuje nasze miasto. Choć też bym się mu przyjrzał, czy koszty jego organizacji nie są zbyt wysokie.

E. Drzazga: - Wydarzenia typu Święto Zalewajki czy Festiwal Różewicza powinny pozostać, bo już wrosły w krajobraz radomszczański. Niemniej jednak trzeba pomyśleć o innych nowych, dlatego też w swoim programie zaproponowałam „100 imprez kulturalno-rozrywkowych". Uważam, że to nie jest błaha sprawa dla radomszczan, bo my lubimy integrację. To również wydarzenia sportowe: chodzenie z kijkami, zumba, rajdy rowerowe, prowadzone przez trenerów, z udziałem specjalistów od żywienia. Radomszczanie tego potrzebują. Chodzi też o zaktywizowanie osób w różnym wieku, szczególnie starszych, bo wiadomo, że dla zdrowia najważniejsza jest aktywność fizyczna. Uważam, że jest wiele do zrobienie w tej sprawie i to będzie pole do popisu dla nowego prezydenta.

J. Ferenc: - Nie wiem czy festiwal w sensie takim jak Festiwal Zalewajki czy nie lepiej np. Festiwal Smaków, żeby nie tylko jeden produkt promowany. Natomiast czy organizować duże imprezy? Myślę że tak. Przykładem są Dni Radomska. Kiedyś - teraz pewnie też, ale w mniejszym stopniu - przyciągały tłumy mieszkańców. I na to, że mieszkańcy chcą spędzać czas w ten sposób, wskazuje frekwencja na tych imprezach. Jeżeli na dniach Radomska bywało kiedyś po 10 tysięcy osób, to znaczy że mieszkańcy tego oczekują

J. Rak: - Może kiedyś oczekiwali.
J. Ferenc: - Myślę, że teraz też. Zależy to od tego, w jaki sposób jest przedstawione. Czy rzeczywiście to, co miasto oferuje jest atrakcyjne i dla młodych ludzi, w średnim wieku i starszych. Jeśli to będzie atrakcyjne, jeśli się reaktywuje dni Radomska, jakie były na początku 2000 roku, to one będą ściągały ludzi. Ale oczywiście trzeba tez wspierać różnego rodzaju wydarzenia kulturalne, które promują miasto, jak festiwal Różewicz Open Festiwal, wcześniej Trzy razy Różewicz. Trzeba też w jakiś sposób uatrakcyjnić czy zwiększyć podaż imprez kulturalnych, które są organizowane przez Miejski Dom Kultury. Bo tak prawdę mówiąc, jest trochę tych imprez, natomiast powinny być one szerzej zwrócone do różnych kręgów społecznych.

M. Spólnicka: - Ja sobie nie wyobrażam już miasta Radomska bez Festiwalu Różewiczowskiego. Z całą pewnością jest to forma, które może powinna być troszkę bardziej przemyślana i zmieniona, żeby poszerzyć grono odbiorców, ale i tak to ogromna i prestiżowa promocja dla naszego miasta. Również imprezy o charakterze Festiwalu Zalewajki, ale w zmienionej formule. Też uważam, że to nie powinien być festiwal ograniczający się jedynie do zalewajki, ale promujący np. nasze miasto i nasz powiat radomszczański pod kątem potraw regionalnych. Mamy przedborski kugiel, mamy tatarczuch. Jeśli chodzi o codzienną działalność Miejskiego Domu Kultury, otwórzmy troszeczkę szerzej drzwi, oddajmy go w większym procencie mieszkańcom, szczególnie tym młodym mieszkańcom, którzy chcieliby pewnie znaleźć tam swoje miejsce. Natomiast, to co mówił pan Jacek Rak. Ja też bym bardzo chciała, żeby mieszkańcy mieli wybór - impreza kulturalna czy rower na ścieżce rowerowej, czy marsz z kijkami po bezpiecznych i przygotowanych do spędzania wolnego czasu w sposób aktywny szlakach. Ten wybór, którego do tej pory nie mają.

Czy szerzej pan będzie otwierał drzwi MDK-u.

W. Kamiński: - Tam są dostatecznie szeroko otwarte. Wystarczy przejść na dół do kawiarni, słychać tańczące dzieci, co chwilę ktoś tam biegnie na koniec korytarza malować czy inne rzeczy robić, jest wreszcie pomysł na zagospodarowanie piwnic, żeby jeszcze uatrakcyjnić powierzchnię do wykorzystania. To radomszczanie decydowali o tym w moich ankietach, wypowiadając się czy Open Różewicz czy bardziej Święto Zalewajki. Zapytałem również czy formuła Dni Radomska jest wystarczająco dobra. Odpowiedzi są przeróżne. Niedługo siądę ze swoim „sztabikiem" i ocenimy. Wtedy będę bardziej władny odpowiedzieć. Na mój gust powinno być wszystko, i imprezy elitarne dla smakoszy, i imprezy dla szerokiej rzeszy młodzieży. Chcę też powiedzieć, że niedługo siadam do umowy w partnerstwie publiczno-prywatnym. W Radomsku już przyszłym roku może powstać olbrzymia hala widowiskowo-sportowa, która przejmie funkcje i rozgrywki na wysokim szczeblu, ale i np. duże koncerty rockowe. Niech radomszczanie sobie wybierają. Trzeba im stworzyć tę podaż, czy Radomsko Open nocą czy koncert rockowy.

Debatę prowadzili Jolanta Dąbrowska i Robert Dąbrowski

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież