21 Aug

 

Bardziej chodzi mi o to, że jest pan po drugiej stronie politycznej barykady

- No tak, skrót PO to też Platforma Obywatelska. A ja rzeczywiście od zawsze jestem człowiekiem prawicy. Już w latach 80-tych działałem w Solidarności. Miałem wtedy 26 lat. Pracowałem w Metalurgii. Byłem w tej grupie w zakładzie jedynym inżynierem.

Przyjęcie przez pana funkcji komisarza odbyło się na zasadzie „nie chcę ale muszę?”

- Nie. Nie było tam „nie chcę”.

Wyciął pan z tej rozgrywki Wiolettę Pal?

- Nikogo nie wycinałem. Zaproponowano mi, czy nie zechciałbym pełnić takiej trudnej i godnej funkcji.

A kto to zaproponował?

- Osoby reprezentujące wojewodę.

Ma pan przyjaciół wśród polityków?

- Dziś słowo polityka ma często negatywny wydźwięk, chociaż sama nazwa to coś szlachetnego. Mam przyjaciół, ale nie są politykami.

Podobno jest pan ostrym szefem.

- Nieprawda. Zespołem ludzi kierowałem już jako bardzo młody człowiek. Starałem się utrzymywać stosunki koleżeńskie. To nie była przyjaźń, ale szacunek i słuchanie się nawzajem.

Niektórzy się pana boją

- Ci, którzy mają coś na sumieniu, bo wiedzą, że jestem dosyć bystrym człowiekiem. Potrafię wychwycić wszystkie niedociągnięcia. Nie pozwolę na to, aby moja ciężka praca była marnotrawiona. Wobec takich osób jestem ostry.

W zarządzie PGK nie ma ani jednej kobiety. To przypadek?

- Myli się pani.

Mylę się? Naprawdę?

- Zarząd składa się z wielu ludzi. Jest tam też np. główna księgowa. Pracuje ze mną od 9 lat.

Podjął pan już decyzję o kandydowaniu na prezydenta? Wciąż wypowiada się pan w tej sprawie bardzo dyplomatycznie.

- Pomyślę o tym pod warunkiem, że uda się scementować prawą stronę sceny politycznej.

Zabiega pan o poparcie Prawa i Sprawiedliwości?

- Powierzenie mi obowiązków osoby pełniącej funkcję prezydenta o czymś świadczy.

Jest pan już formalnie członkiem PiS?

- W październiku złożyłem deklarację.

Jedna z pierwszych pana decyzji to ponowne powołanie wiceprezydentów. Po co panu wiceprezydent z PSL?

- To nie jest wiceprezydent z PSL. To jest pracownik. Pełne uprawnienia do zastępowania mnie ma Marek Błasiak. Wojciech Ślusarczyk koordynuje bardzo ważne dla miasta sprawy. Wymienię tylko rewitalizację, program KAWKA. Zaproponowałem mu współpracę, choć nie ma już tych wszystkich uprawnień, które miał, kiedy prezydentem była Anna Milczanowska.

Przypuśćmy, że decyduje się pan na start w wyborach prezydenckich i je wygrywa. Polityka czasami determinuje wiele decyzji. W fotelach wiceprezydentów widzi pan ludzi Prawa i Sprawiedliwości?

- Widzę fachowców.

Bezpartyjnych?

- Partia tu nie ma nic do rzeczy. Proszę spojrzeć. W PGK jednym z wiceprezesów jest człowiek z Platformy. Drugim człowiek, który nie należy do żadnej partii ani nawet do żadnego stowarzyszenia. Liczą się kompetencje. Cenię ludzi dobrych i pracowitych.

Po wyborach widzi pan obok siebie Andrzeja Kucharskiego jako jednego z wiceprezydentów?

- Zabrnęliśmy za daleko. Jeszcze pani premier nie ogłosiła wyborów i nie wiadomo kiedy to nastąpi. Nie wiadomo też czy będę w tych wyborach startował. Oświatą na pewno powinien się zająć fachowiec. Na ile fachowcem jest Andrzej Kucharski, nie potrafię na tę chwilę tego powiedzieć.

Za nami pierwsza sesja rady miasta. I jak na razie 2:0 dla rady. Nie przeszła propozycja wzrostu cen za odbiór odpadów, jak na razie nie wzrosną też podatki od nieruchomości.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież