25 Jun

Kwiatkowska

ELŻBIETA KWIATKOWSKA: Ci, którzy przychodzą na spotkania, to często ludzie dojrzali. Musimy być wyczuleni i uważni, dlatego budujemy program także pod kątem potrzeb wynikających z wieku. Staramy się co lepsze rzeczy przenosić na nasz grunt. Bo ludzie czasami jeszcze nie wiedzą, że coś im się spodoba.
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Póki nie spróbują, nie będą wiedzieli.
- Ale nie schlebiamy.
Gustom?
- Nie chcemy schlebiać, chcemy być wrażliwi i czujni. Chcemy rozpoznawać potrzeby. Gdybyśmy schlebiali, to może byśmy zrobili masową imprezę disco polo.
Konsekwencją nieschlebiania jest elitarność. Czyli zamknięcie.
- Oj nie, nie, to tak prosto nie działa. Czy gdyby wszyscy tutaj chcieli mieć wielką imprezę rozrywkową, czy jest naszą rolą, by z pieniędzy miasta serwować ludziom głównie rozrywkę? Nie. My mamy taką misję, żeby podnosić poziom. Prowadzimy nasłuch, bo tak naprawdę interesują nas ci, którzy jeszcze do nas nie przyszli. Są tacy. Więc jest potencjał.

Cała rozmowa w najnowszym wydaniu Gazety Radomszczańskiej. Od środy w punktach sprzedaży i na radomszczanska.pl

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież