21 Aug

 boisko

Każdy mecz wyjazdowy młodych radomszczańskich piłkarzy to wyprawa w lepszy świat. Aż się nie chce wracać na swoje podwórko, bo na boisku przy ul. Kościuszki wstyd przyjmować gości. Nasi młodzi piłkarze  nie mają gdzie trenować i gdzie grać. Ich rodzice mówią: dość

W Radomsku działa kilka szkółek piłkarskich, łącznie może w nich trenować ok. 450 dzieci. Chcą ćwiczyć, ale nie mają gdzie. W całym mieście nie ma obiektu przystosowanego do ich potrzeb. A zapotrzebowanie jest tak duże, że boisk powinno być kilka.
W ubiegłym tygodniu Michał Misztalski, rodzic dziecka trenującego w MUKS Szóstka nie wytrzymał i umieścił emocjonalny wpis na Facebooku. Napisał, co myśli o radomszczańskim zapleczu sportowym dla dzieci. Nie spodziewał się, że tyle osób podziela jego pogląd. W ciągu kilku dni wpis miał 12 tys. odsłon i 40 udostępnień.
Rysowany przez nich obraz piłkarskiego zaplecza młodzików jest naprawdę czarny. Trenują i mecze rozgrywają na boisku przy ulicy Kościuszki w bardzo trudnych warunkach.
Michał Misztalski mówi wprost - Dziś inne drużyny się z nas naśmiewają. Ciągle słyszymy: „Przyjedziecie do nas, to zobaczycie jak wygląda boisko”. Gdy przyjeżdża do nas inna drużyna, z niedowierzaniem pyta: „Tutaj mamy grać? Na tej łące?”. Gdy nasi chłopcy weszli na boisko Astorii Szczerców, to patrzyli jakby UFO zobaczyli. A co było tydzień później, gdy oni przyjechali do nas? Ich trener powiedział, że boi się u nas grać, bo obawia się, że jego zawodnicy połapią kontuzje na tej łące. To jest łąka, muldy, błoto, nierówności, zagęszczenie trawy jest takie, że można wszystkie źdźbła policzyć. Ten obiekt wymaga pełnej modernizacji. Wygląda jak ze slumsów.

 

Więcej czytaj w najnowszym wydaniu Gazety Radomszczańskiej

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież