23 Feb

 Porzadek

Reagują czy nie? Odbieramy kolejne skargi na pracowników wydziału bezpieczeństwa i porządku urzędu miasta. Czytelnicy twierdzą, że gdy dzwonią, słyszą, że powinni zwrócić się gdzie indziej, albo że to nie jest sprawa dla urzędników. Urząd odpowiada: - Wszystkie zgłoszenia przyjmujemy

Pisaliśmy o radomszczaninie, który wydziałowi zgłaszał potłuczone tablice muzeum żydowskiego na ulicy Reymonta. Mężczyzna bardzo zdziwił się, gdy usłyszał w telefonie, że to nie sprawa miasta. - Przecież jak ktoś się potknie o taką tablicę, to się przewróci i zrobi sobie krzywdę. To chyba jest sprawa bezpieczeństwa - mówił Gazecie. I dodawał, że jeśli numer alarmowy 44 681 00 00 ma działać w ten sposób, to jakby nie było go wcale.
Po publikacji odebraliśmy kilka kolejnych telefonów w tej sprawie. Ze skargami na dyżurujących urzędników. Że odsyłają dzwoniących z kwitkiem.
- Dzwoniłam tam kilka razy i mam już tego serdecznie dość - skarży się jedna z naszych czytelniczek. - Mieszkam przy ulicy, po której kierowcy jeżdżą dość szybko i co jakiś czas zdarza się, że któryś z nich się nie wyrabia i ląduje w ogrodzeniu mojej posesji. Czy to nie jest bezpieczeństwo? Czy nie powinien się tym zająć ten wydział? - pyta.
- A mnie odesłano do innego wydziału w urzędzie. To oni już ze sobą nie rozmawiają? Nie przekazują informacji?
Była też historia z progami zwalniającymi. Mieszkanka chciała, żeby zainstalować je na ulicy, przy której mieszka. - Żeby piesi byli bezpieczni, bo auta jeżdżą za szybko. W tym wydziale nie chcieli się tym zająć. A kiedy zadzwoniłam na policję, to usłyszałam, że ta informacja zostanie przekazana do urzędu. Czyli się da, trzeba tylko chcieć.

 

Czytaj w najnowszym numerze Gazety Radomszczańskiej. Wydanie dostępne w punkach sprzedaży, e-wydanie na radomszczanska.pl

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież