21 Jul

 praca

To nie jest dorabianie. Dorabiają sobie uczniowie albo ludzie do wypłaty. Ja nie dorabiam, tylko dociągam. Muszę dociągać! Żeby mieć za co żyć, bo z samej głodowej emerytury nie dam rady. 850 zł dostaję co miesiąc, a czynsz kosztuje mnie 300 zł. Zostaje mi 300 zł na jedzenie. 10 zł dziennie! Trzeba pracować jak wół!
Tak się żyje na emeryturze. Będzie coraz więcej takich radomszczan 

Pan Zbigniew mieszka w centrum Radomska. Mówi o sobie: - Człowiek myślał, że na starość będzie się odpoczywało na emeryturze, a tu się okazuje, że trzeba pracować do grobu.
Szuka złomu. Szuka, znajduje, sprzedaje. Pojawia się mniej więcej o stałych porach w tych samych miejscach. Gdy ktoś się przeprowadza albo remontuje mieszkanie, pyta, czy nie trzeba czegoś wywieźć. Ludzie go kojarzą i - jak mówi - czasem coś się trafia. - Wywiozę wszystko, co trzeba, sprzątnę po sobie. Jak jest potrzeba, mogę też załatwić większy wózek.
Musi w ten sposób sobie dorabiać, ponieważ otrzymuje minimalną emeryturę. Jego żona też dostaje to świadczenie, ale jeszcze niższe. Miesięcznie mają mniej niż 1500 zł. Dużo? Niby dziennie mają do dyspozycji 50 zł na dwie osoby, ale gdy odliczyć czynsz za mieszkanie, opłaty za wodę i prąd, nie zostaje prawie nic. Gazu nie mają, palą w piecu. Niestety, jakiś opał trzeba do niego wrzucić. Nie da się palić tym, co pod ręką. I nie chodzi o smog, z takimi dochodami nikt się tym nie przejmuje. Czasami trzeba kupić worek węgla.
Pan Zbigniew mówi: - Najlepiej, jakbym z żoną umarł w tej samej chwili, bo my osobno sobie nie poradzimy. Kiedyś nam obiecali, że trzeba swoje odrobić i będzie dobrze. Przeszliśmy na emeryturę i dziadujemy. Dziad taki ze mnie jest. Nawet żona czasami do mnie tak mówi w żartach, jak wracam cały brudny, bo coś dostałem od ludzi i sprzedałem na złomie. Ale parę groszy zawsze się przyniesie.

 

Czytaj w najnowszym numerze Gazety Radomszczańskiej. Wydanie dostępne w punkach sprzedaży, e-wydanie na radomszczanska.pl

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież