21 Jul

 Budzet

- Jak to, fontanny nie będzie? - słyszę od kilku dni od różnych osób. Nie tylko tych, którzy w drugiej edycji Budżetu Obywatelskiego oddali głos na ten projekt. Także od tych, którzy nie rozumieją, co się wokół BO dzieje. Przyznam szczerze, też nie rozumiem. Po co prezydentowi miasta kolejny front walki? Tym razem z mieszkańcami, którzy chcą, żeby w Radomsku jednak coś się działo?

Wiedziałem, że pomysł na fontanny multimedialne jest trafiony, kiedy tylko zacząłem o nim opowiadać ludziom. Najczęściej słyszałem: no, nareszcie coś innego, świeżego, z polotem. Bo ile może być w mieście placów zabaw i siłowni na świeżym powietrzu? Owszem, są potrzebne, ale aż tyle? Nareszcie coś dla małych, coś dla średnich, i dla seniorów też. A co najważniejsze, coś, czego w tym mieście brakuje.
Zgłosiłem projekt multimedialnej fontanny w drugiej edycji BO. To jest właśnie miejsce, gdzie takie pomysły powinny być weryfikowane i jeśli radomszczanie powiedzą tak - realizowane.
Skontaktowałem się z firmą, która robi takie fontanny. Ustaliłem koszty i wymagania. Potem zgłosiłem dwie fontanny, w tym samym miejscu, żeby powstała jedna większa. To efekt podziału kwoty w budżecie obywatelskim. W pierwszej edycji w jednym obszarze projekt mógł zgarnąć maksymalnie 250 tys zł. W drugiej - 112,5.
Oba wnioski przeszły ocenę formalną, a potem merytoryczną, choć nie wiem, jak ta druga się odbywała. Domyślam się, że moje wnioski trafiły do odpowiednich wydziałów urzędu miasta, na biurka urzędników, którzy im się dokładnie przyjrzeli. A potem stwierdzili - tak, to jest możliwe do zrobienia.

Cały materiał czytaj w Gazecie Radomszczańskiej. Wydanie dostępne w punktach sprzedaży, e-wydanie na radomszczanska.pl

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież