11 Dec

 otwartemiasto

Głos za butelkę wódki, czysta kartka zamiast głosu, karta do głosowania wyniesiona poza lokal wyborczy, dodatkowy krzyżyk dostawiony pieczątką z bransoletki - o takich cudach nad urną opowiadali radomszczanie Dawidowi Wawryce i ludziom z jego sztabu wyborczego

Zasady głosowania są ściśle określone przepisami kodeksu wyborczego. Zapieczętowane karty do głosowania przywożone do lokali wyborczych, pobierane i kwitowane przez przewodniczących komisji. Powinno być ich dokładnie tyle, ile osób uprawnionych do głosowania. Potem otwarcie lokali i skrupulatna praca ludzi z komisji. Głosujący podaje dowód, jego nazwisko zostaje odnalezione w spisie wyborców, składa podpis i odbiera kartę. Idzie do kabiny, gdzie za kotarą lub zastawką stawia znak „x” przy nazwisku osoby, na którą głosuje. Najczęściej składa kartkę na pół, albo na cztery, i wrzuca do urny. Wychodzi. Spełnił swój obywatelski obowiązek. O 20 lokale zostają zamknięte, a komisja otwiera urnę i liczy głosy. Wyniki wywiesza po kilku godzinach pracy na drzwiach zamkniętego już lokalu.

 

Więcej w najnowszym wydaniu Gazety Radomszczańskiej

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież