19 Sep

 otwartemiasto

Głos za butelkę wódki, czysta kartka zamiast głosu, karta do głosowania wyniesiona poza lokal wyborczy, dodatkowy krzyżyk dostawiony pieczątką z bransoletki - o takich cudach nad urną opowiadali radomszczanie Dawidowi Wawryce i ludziom z jego sztabu wyborczego

Zasady głosowania są ściśle określone przepisami kodeksu wyborczego. Zapieczętowane karty do głosowania przywożone do lokali wyborczych, pobierane i kwitowane przez przewodniczących komisji. Powinno być ich dokładnie tyle, ile osób uprawnionych do głosowania. Potem otwarcie lokali i skrupulatna praca ludzi z komisji. Głosujący podaje dowód, jego nazwisko zostaje odnalezione w spisie wyborców, składa podpis i odbiera kartę. Idzie do kabiny, gdzie za kotarą lub zastawką stawia znak „x” przy nazwisku osoby, na którą głosuje. Najczęściej składa kartkę na pół, albo na cztery, i wrzuca do urny. Wychodzi. Spełnił swój obywatelski obowiązek. O 20 lokale zostają zamknięte, a komisja otwiera urnę i liczy głosy. Wyniki wywiesza po kilku godzinach pracy na drzwiach zamkniętego już lokalu.

 

Więcej w najnowszym wydaniu Gazety Radomszczańskiej

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

AKTUALNOŚCI

  • Nieświęci Wyklęci [cały tekst] +

      „W nocy z 27 Read More
  • Wpływowi w internecie +

      Podobno żyjemy w czasach, Read More
  • Pomysł na rudery +

      W centrum większość starych Read More
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30
  • 31
  • 32
  • 33
  • 34
  • 35
  • 36
  • 37
  • 38
  • 39
  • 40
  • 41
  • 42
  • 43
  • 44
  • 45
  • 46
  • 47
  • 48
  • 49
  • 50