11 Dec

 autowstawie

Ksiądz Tomasz Krawczyk, Adam Wroński, jego syn Kacper i teść Tadeusz Karbownik, sąsiad Sylwester Walaszczyk i anonimowy mieszkaniec, który prawdopodobnie robił zakupy w pobliskim sklepie. Ta szóstka bohaterów uratowała trzy osoby uwięzione w aucie, które wpadło do stawu w Stobiecku Szlacheckim

Poniedziałek 3 września, około godz. 14.30. Dzień jak co dzień, wszyscy zajęci swoimi sprawami. Pan Adam i jego teść od kilku godzin pracują na dachu. Zakładają nowy. Stąd doskonale widać staw. Zanim jednak zobaczyli, co się dzieje, najpierw usłyszeli.
- Ja to auto najpierw usłyszałem - mówi Gazecie pan Adam. - Wiele lat jeździłem TIR-em, wiem jak pracuje silnik na wysokich obrotach. Na pewno jechał bardzo szybko. Widziałem jak koła łapią miękkie pobocze, samochód sunie bokiem, potem wjeżdża przodem do stawu, koziołkuje i przewraca się na dach. To były sekundy - kiedy to mówi, w ręku trzyma paczkę papierosów, która na chwilę staje się hondą. I pokazuje na małym stoliku, jak jechało auto. Jak wpadło do wody i jak w kilkanaście sekund zapadło się w muł. Tak, że było widać tylko część podłogi i koła. I wciąż się zapadało.

 

Więcej w najnowszym wydaniu Gazety Radomszczańskiej

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież