12 Dec

 Factor

Kolejny radomszczanin domaga się od firmy Factor zwrotu pieniędzy. Tym razem chodzi o 569 tys. zł. Pożyczył firmie Factor te pieniądze w zamian za kilkunastopunktowy procent. Choć wypowiedział umowy, pieniędzy nie odzyskał.

To kolejna osoba, która zgłosiła się do naszej redakcji. Wcześniej złożyła zeznania. Okazuje się plikiem dokumentów, umów, pokwitowań, przelewów. Prosiliśmy właściciela firmy Witolda Witczaka o ustosunkowanie się do sprawy jego klienta. Odpowiedział, że wkrótce 10 proc. osób otrzyma pieniądze. Stwierdził, że Gazeta wywołuje panikę, a on jest osobą prywatną i nie możemy o nim pisać.

Od Wydawcy

Dlaczego o tym piszemy?
We wtorek, po telefonicznej rozmowie z Witoldem Witczakiem, do redakcji przyszła osoba z „Wezwaniem do zaniechania naruszenia dóbr osobistych”. Chciała, byśmy pokwitowali odbiór. Poprosiliśmy o przesłanie pisma drogą oficjalną. Dostaliśmy je w środę. Podpisał je Witold Witczak. Żąda od nas zaprzestania publikacji na temat jego, Factora i umów oraz wpłaty 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Twierdzi, że jest już osobą prywatną, więc nie można o nim pisać. Inaczej pójdzie do sądu.
Odpowiadamy: można i trzeba. Witczak był przez lata działaczem partii, radnym, osobą publiczną. Opisywana przez nas działalność dotyczy tych czasów. Nie ma zarzutów, prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie, więc jego nazwisko nie zostało jeszcze skrócone do literki W. Jego klienci podnoszą, że właśnie przynależność partyjna i fakt bycia osobą publiczną były dla nich gwarantem uczciwości.
Wyjaśnienie tej sprawy leży w ważnym interesie publicznym, dlatego też trzeba i należy o niej pisać. Co czynimy. 

Andrzej Andrysiak

 

Cały tekst w najnowszym wydaniu Gazety Radomszczańskiej. Od czwartku w punktach sprzedaży, e-wydanie na radomszczanska.pl

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież