18 Nov
  • REKLAMA

 Sznurek

Budzę się o czwartej nad ranem. Leżę w łóżku do rana. Wstaję, jeśli mam coś w lodówce, jem śniadanie, jeśli nie, po prostu wychodzę. Boję się siedzieć w domu. Nie czuję się tu bezpiecznie. W każdej chwili ktoś może zapukać do drzwi. Mój dług nie pozwala żyć normalnie. Od lat żyję w  strachu. Przed obcymi, przed telefonami, przed komornikiem. To cud, że jeszcze nie zwariowałam

- Wiem, że nie ja jedna w mieście jestem w takiej sytuacji. Mój dług jest już tak duży, że nie jestem w stanie go kontrolować. Tak jak strachu, który jest ze mną cały czas. Tylko w nocy, kiedy zasnę na kilka godzin, daje odpocząć. Kiedy tylko otworzę oczy, zaraz jest przy mnie. I przygniata. A dla innych muszę mieć twarz pokerzysty. Z uśmiechem przyklejonym do ust. To trudne. Jakoś daję radę, ale czuję, że w końcu moje usta będą się tylko wykrzywiać w jakimś koszmarnym grymasie - pani Eliza wiele lat temu wzięła pierwszy kredyt. Potem kolejne i kolejne. Nie zauważyła, kiedy wpadła w spiralę długu. Czy żałuje, że poszła wtedy do banku? - Pewnie, że żałuję, ale nie miałam wyjścia.

 

Cały tekst w najnowszym wydaniu Gazety Radomszczańskiej. Od czwartku w punktach sprzedaży, e-wydanie na radomszczanska.pl

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież